„Sześć stóp pod ziemią” – Śmierć najważniejszą lekcją o życiu

Nieodłączną częścią życia jest śmierć. Jednak pomimo naszych odmiennych doświadczeń, wieku, sytuacji społecznej czy materialnej, na śmierć nigdy nie jesteśmy gotowi. Co jednak najciekawsze w tej kwestii, każdy z nas inaczej radzi sobie z przemijaniem. Jedni popadają w rozpacz, a inni potrafią z łatwością przejść do porządku codziennego. Zapewne różnych podejść jest tyle co ludzi na Ziemi, o czym w oryginalny sposób opowiada serial stacji HBO, pt. „Sześć stóp pod ziemią”.

Wyrażenie „sześć stóp pod ziemią” używane jest w odniesieniu do głębokości, na której tradycyjnie umieszcza się trumnę ze zwłokami, a w krajach anglojęzycznych już dawno przeszło do języka potocznego. Choć o tym nie dowiadujemy się z serialu, to już o wielu innych zwyczajach oraz o sposobie funkcjonowaniu zakładu pogrzebowego już tak, a to wszystko za sprawą jego twórcy Alana Balla, którego możecie kojarzyć jako pomysłodawcę innego hitu jakim swego czasu była „Czysta krew”, czy jako scenarzystę „American Beauty”, za co zresztą zdobył statuetkę Oscara.

„Fisher i Synowie”. Oto nazwa zakładu pogrzebowego, w którym toczy się akcja serialu, choć jak się szybko dowiadujemy, w biznesie funkcjonuje tylko jeden syn David, gdyż starszy Nate w ogóle tymi klimatami nie był zainteresowany i szybko opuścił rodzinny dom. Nadchodzi jednak Boże Narodzenie, a to doskonała okazja by spotkać się by zebrać całą familię przy jednym stole nawet jeśli nie pałają do siebie wielką miłością. Dostrzegamy to i oczekujemy ich spotkania, aż tu nagle ma miejsce zwrot akcji, który napędza dalsze wydarzenia serialu. Jak to bowiem często ma miejsce w życiu, nieoczekiwanie dochodzi do śmierci. W nieszczęśliwym wypadku umiera głowa rodziny, Nathaniel Senior, a jej członkowie muszą sobie z tym jakoś poradzić.

W kolejnych odcinkach obserwujemy jak zakład pogrzebowy przechodzi w ręce synów Nathaniela, jakie decyzje muszą podjąć w związku z prowadzeniem tego biznesu, przede wszystkim jednak obcujemy ze śmiercią za sprawą klientów, którzy udają się do Fisherów po pomoc. Główni bohaterowie nie tylko muszą poradzić sobie z własnymi problemami i zarobić na życie, ale także okazać swoim gościom duchowe wsparcie i pocieszenie, co często nie jest łatwe.

Fisherowie, to naprawdę niezwykła i oryginalna rodzinka. Do czasu śmierci ojca, Nate prowadził szalony tryb życia z dala od zakładu pogrzebowego. Najlepiej pasuje do niego określenie „sex, drugs & rock’n’roll”. Teraz jednak zostaje postawiony w zupełnie nowej dla siebie sytuacji i z czasem – podobnie zresztą jak większość bohaterów – przechodzi niezwykłą przemianę. Poznajemy go w bardzo nietypowych okolicznościach, gdy uprawia przygodny seks z poznaną w samolocie Brendą. Widać między nimi chemię, ale ani ona, ani my nie wierzymy, że ma to przerodzić się w coś więcej. Okazuje się jednak być zupełnie inaczej i tak przechodzimy do kolejnej barwnej postaci, czyli Brendy Chenowith, masażystki z ambicjami by zostać psychoterapeutką, o podobnym co Nate, bardzo luźnym podejściu do życia. Dostrzegamy w niej pewną tajemniczość. Sprawia wrażenie zakazanego owocu, przez co chcemy by pozostawała w życiu Fisherów jak najdłużej. Na szczęście dla nas, relacja dwójki w/w bohaterów staje się jednym z motorów napędowych akcji serialu.

Przejdźmy do reszty postaci. David Fisher, to młody, pełen zapału i ambicji skryty gej. Już po tym opisie brzmi ciekawie, a trzeba jeszcze dodać, że to on przejmuje schedę po swoim ojcu i zajmuje się prowadzeniem zakładu. Jest chyba jedną z najbardziej nieprzewidywalnych i niestabilnych postaci w całym programie. Jego życie to prawdziwa sinusoida, od ukrywania prawdy o swojej orientacji, przez niebezpieczne seksualne przygody, aż po schodzenie się i rozstawanie ze swoją miłością, Keithem. W życiu prywatnym działa pod wpływem emocji, ale w pracy potrafi zachować spokój i opanowanie. Niemniej wybuchowa i emocjonalna jest najmłodsza z rodziny Fisherów, Claire. Należy ona do zupełnie innego pokolenia. Ma niewyparzoną gębę, eksperymentuje z narkotykami, jest prawdziwą artystyczną duszą. Jakby tego było mało, to jeździ karawanem i lubuje się w paleniu trawy. Jest jakby oderwana od świata śmierci, w którym obracają się jej bracia, ale ciągle znajduje się blisko niego. W tym świecie od dawna tkwi z kolei jej matka, Ruth. Mogłoby zatem wydawać się, że poradzi sobie z zaistniałą sytuacją jaką jest utrata męża. Wykazuje się jednak największą irracjonalnością spośród wszystkich bohaterów. To kolejna postać, w przypadku której nic nie jest pewne. Próbuje układać swoim dzieciom życie, lata od jednego partnera do drugiego i wydaje się uwalniać z kajdan swojego małżeństwa z Nathanielem, wbrew swojej spokojnej naturze.

Mamy także Keitha, chłopaka Davida, policjanta walczącego ze swoją często wybuchową i agresywną osobowością. Z jednej strony ciepłego i czułego, a z drugiej męskiego, trochę nieokrzesanego i narzucającego swoje zdanie innym. Jest również Federico Diaz, pracownik domu pogrzebowego Fisherów, ambitny, utalentowany, młody chłopak na dorobku, dzięki któremu poznajemy większość tajników tego zawodu gdyż najczęściej obserwujemy go podczas pracy ze zmarłymi osobami. Każdy kolejny odcinek serialu, to kolejna zmarła osoba trafiająca pod skrzydła Fisherów, a także jego bliskie osoby starające się poradzić sobie ze stratą. Ci bohaterowie również stanowią o ciekawej i oryginalnej formule „Sześciu stóp pod ziemią” i nie można o tym zapominać. Są źródłem wielu smutnych i wzruszających chwil, ale także momentów śmiechu gdy obserwujemy w jak nietypowy sposób można zejść z tego świata, choćby gdy pies przypadkiem zrzuca nam suszarkę do wanny lub w wypadku zostajemy pozbawieni głowy.

Świetni bohaterowie, to zasługa wspaniałej obsady, w której znaleźli się Michael C. Hall, Peter Krause, Frances Conroy, Richard Jenkins, Lauren Ambrose, Freddy Rodriguez, Matthwe St. Patrick czy Rachel Griffiths. Do tego trzeba jeszcze podrzucić dziesiątki epizodycznych ról, w których możemy zobaczyć chociażby Adama Scotta, Eddiego Jemisona, Chrisa Pine’a, Bobby’ego Cannavale, Kathy Bates czy Justina Theroux. Przede wszystkim trzeba jednak docenić chemię między głównymi bohaterami, bez której ciężko byłoby mówić o sukcesie serialu.

Jeśli cudowna plejada bohaterów oraz tematyka serialu jeszcze do was nie przemawiają, to spieszę z zapewnieniem, że „Sześć stóp pod ziemią” ma o wiele więcej do zaoferowania. Fisherowie często rozmawiają bowiem ze swoim zmarłym ojcem, co jest jednym z ich sposobów na dojście do ładu po jego odejściu oraz odnalezienia własnej drogi życiowej. Do tego dochodzi jeszcze cała masa dziwnych, często niespodziewanych scen snów, gdy potrafią wydarzyć się naprawdę szalone rzeczy jak choćby rozmowa Nate’a ze swoim ojcem, ze śmiercią i z życiem, czy wizje Ruth po nieświadomym zażyciu narkotyków.

Z początku serial wydaje się zmierzać w określonym kierunku, postacie układają sobie życie po śmierci Nathaniela, a historie klientów zakładu pogrzebowego oraz ich zmarłych bliskich odzwierciedlają sytuacje w jakich w danym momencie znajdują się główni bohaterowie. Jest zachowana pewna równowaga między ich życiem prywatnym i pracą. Z czasem jednak, to życie prywatne Fisherów zaczyna dominować akcję następnych odcinków i to związane z nimi wydarzenia są ich najciekawszym punktem, choć twórcy nie zapominają oczywiście o ich zawodzie. Ta zmiana kierunku była dla mnie nieoczekiwana, ale tchnęła w „Sześć stóp pod ziemią” nowe życie i sprawiła, że seans produkcji HBO stał się jeszcze bardziej ekscytujący.

Jeśli lubicie czarny humor, to uświadczycie go tutaj całą masę. Śmierć, to bardzo poważny temat, ale nie oznacza to, że nie można sobie z niego żartować. Twórcy serialu potrafią opowiadać o przemijaniu, żalu i stracie z dużym dystansem, przypominając nam, że nie trzeba być dziwnym czy innym by chcieć pracować w zakładzie pogrzebowym, choć większość osób może zastanawiać się na tym, kto chciałby na co dzień się tym zajmować. Fisherowie, to normalnie ludzie z normalnymi problemami, choć są bardzo oryginalni i nieszablonowi.

Serial HBO oferuje nam niezwykły klimat, który zostaje stworzony nie tylko za sprawą specyficznej tematyki, ale także za sprawą samego obrazu, oświetlenia, odpowiedniej muzyki. Żadna scena nie jest tutaj przypadkowa, a każdy pomysł jest przemyślany i często zaskakujący. Blask słonecznej Kalifornii kontrastuje z mrokiem zakładu pogrzebowego, a twórcy przypominają nam, że ta moneta po jednej stronie ma śmierć, a po drugiej życie i te dwa elementy są sobie nieodłączne.

5 sezonów i 63 odcinki serialu zabierają nas w niezwykłą podróż przez ludzkie życie. Życie, którego często nie doceniamy, dopóki go nie utracimy. „Sześć stóp pod ziemią” to doskonała terapia dla każdej osoby mierzącej się ze stratą najbliższych. Twórcy nie boją się rozmawiać o sprawach ważnych, o rodzinnych konfliktach, o pieniądzach w biznesie pogrzebowym, ale także o problemach psychicznych, o dylematach moralnych związanych z ostatnią wolą zmarłego czy z kwestią wiary. Tę powagę balansują dużą ilością humoru, zaskakując widza i trzymając go przy ekranie telewizora na długie godziny, które każdego wzbogacą o ważne życiowe lekcje.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s