„Miłość, śmierć i roboty” sezon 1. – Animacja w różnych kolorach

Jedną rzecz o animacji wiedziałem od zawsze – daje ona nieograniczone możliwości opowiadania historii. To czego nie da się w jakiś sposób przedstawić w rzeczywistości, zawsze mogło znaleźć swoje ucieleśnienie w serialach lub filmach animowanych. I najlepszym tego dowodem jest nowa produkcja platformy Netflix zatytułowana „Miłość, śmierć i roboty”.

Niezwykła, 18-odcinkowa antologia powstała za sprawą grupki producentów, w której znalazł się m.in. Tim Miller (Deadpool) i David Fincher (Obcy, Siedem). Każdy epizod opowiada oddzielną historię, trwającą od kilku do kilkunastu minut, a ich temat przewodni znalazł się w samym tytule.

Zobaczycie tu mieszankę różnych stylów, gatunków i animacji. Komedia, thriller, oczywiście science-fiction we wszelkich znanych odcieniach. W przypadku niektórych historii, serial nie stroni od nagości, przemocy i bluźnierstw. Są odcinki w których krew leje się na wszystkie strony i oglądamy totalną rozwałkę, ale są też takie, które przepełnione są humorem i tajemnicą. Widać, że zaangażowani twórcy mieli swobodę działania i wszystkie środki przekazu jakich użyli składają się w pewną dobrze naoliwioną całość.

„Miłość, śmierć i roboty” przenosi nas w różne okresy czasu i w różne miejsca. Odwiedzamy odległy kosmos, podróżujemy po statkach kosmicznych, trafiamy nawet na Bliski Wschód. Mamy do czynienia zarówno z różnymi wersjami przyszłości jak i alternatywnymi czasami przeszłymi. Dla każdego coś dobrego.

Serial dostępny jest zarówno w wersji oryginalnej, z polskimi napisami jak i z dubbingiem, który stoi na naprawdę wysokim poziomie i uwierzcie mi, że każde słówko, choćby bardzo wulgarne, zostało idealnie przetłumaczone i wypowiedziane. W oryginale usłyszycie m. in. Gary’ego Cole’a, Mary Elizabeth Winstead czy Tophera Grace’a.

Odcinków jest osiemnaście, więc nie będę wam streszczał każdego z nich, ale opowiem, które zachwyciły mnie najbardziej. „When The Yogurt Took Over” pokazuje jak pewien eksperyment i w gruncie rzeczy niefrasobliwość jednego z naukowców doprowadza do powstania inteligentnego jogurtu, który ma odpowiedzi na wszystkie dręczące nas pytania, w pokojowy sposób przejmuje władzę na świecie i rozwiązuje wszystkie współczesne problemy, tworząc istną utopię. Brzmi to może absurdalnie, ale tego rodzaju skrzywione poczucie humoru absolutnie do mnie trafiło, a przy okazji mogło uświadomić paru osobom jak nie wiele trzeba by w końcu dokonać koniecznych zmian.

„Sucker of Souls” to historia utrzymana w azjatyckim stylu, która rozgrywa się gdzieś w Chinach. Zaczyna się dosyć fantastycznie, a raczej magicznie, bo od polowania na demona, który owinął sobie pewnego mężczyznę wokół palca. Para ojciec-syn ma zająć się tą sprawą. Syn nawiązuje więź z córką owego demona i to stanowi centralny punkt tej opowieści. Następnie skaczemy nieco w przyszłość. Syn jest już dorosły, ojciec zmarł, a technologia zaczyna coraz szybciej się rozwijać i wpływać nie tylko na ludzi ale i na demony. Są tutaj świetne sceny pojedynków, ale mnie urzekła więź między chłopakiem a lisim demonem, zderzenie magii z nauką oraz baśniowy klimat tej historii.

Na koniec wspomnę jeszcze o epizodzie zatytułowanym „Three Robots”, w którym tytułowe roboty zwiedzają opustoszoną Ziemię. Nie ma już na niej ludzi, a bohaterowie niczym turyści próbują dowiedzieć się czegoś o naszej kulturze i zwyczajach. Po obejrzeniu odcinka ciężko nie zastanawiać się nad wieloma rzeczami, które w naszym życiu robimy, a bywają naprawdę głupie. Gdyby roboty nie przypadły wam do gustu, to znajdzie się tu jeszcze pewien słodki kot, który ostatecznie skradł show.

Jak już wspomniałem odcinki są przeróżne, więc nawet jeśli nie spodoba wam się jeden, czy drugi, to każdy może znaleźć tu coś interesującego, wizualnie oszałamiającego i inspirującego. Dawno tak dobrze nie bawiłem się oglądając tek zupełnie niezobowiązującą i bardzo wciągającą dawkę animacji. Sprawdźcie sami i napiszcie, która z historii najbardziej was urzekła.

Ocena: 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s