„Tato, nie rób mi obciachu” sezon 1.

Osoby, które śledzą programy typu „late show” zdają sobie zapewne sprawę z tego, że Jamie Foxx to prawdziwy wulkan pozytywnej energii, facet, który z niczego potrafi zrobić show. Często podczas wywiadów wypowiada się na temat swojej rodziny, aż w końcu do spółki ze swoją córką postanowił swoje rodzicielskie doświadczenia przenieść na szklany ekran i uraczyć widzów sitcomem. Tak oto powstał serial „Tato, nie rób mi obciachu”.

Brian Dixon, to bogaty człowiek sukcesu, który odziedziczył firmę kosmetyczną BAY. Jakby nie było to wystarczająco wymagającym i stresującym zadaniem, nagle spada na niego jeszcze większa odpowiedzialność. Musi zaopiekować się swoją nastoletnią córką po śmierci jej matki. Ta przeprowadza się do jego domu w Atlancie i wprowadza w jego życie zupełnie nową dynamikę. I o tym właśnie jest najnowszy serial Netflixa.

W sumie na tym mógłbym skończyć i wiele osób mogłoby pomyśleć, że nie zapowiada się to na złą rozrywkę. Prawda jest jednak taka, że w dalszej części tej recenzji nie znajdzie się zbyt wiele pozytywnych słów dotyczących sitcomu. Ten jest bowiem do bólu prosty, przewidywalny, nudny i zdecydowanie nie trafił w mój gust. Ratuje go jedynie sam Jamie Foxx, ale o tym za chwilę.

Kolejne odcinki przybliżają na relację Briana i jego córki Sashy. Jest o zazdrości taty, zemście na kłamliwym chłopaku, kłótniach w rodzinie, o zakazach i szlabanach. Generalnie jest to typowa relacja ojca z wyzwoloną, w pewnym stopniu zbuntowaną, a na pewno mającą odmienne zdanie na wiele tematów córką. Niestety same żarty wydają się często umieszczone w scenariuszu na siłę, a z pewnością na chybił trafił – może coś rozśmieszy widza, może nie.

Wygląda to trochę tak jakby dobrze bawił się jedynie Jamie Foxx. Gra on nie tylko Briana Dixona, ale także wielebnego, barmana i swojego wujka. Są one przerysowane, a aktor wydurnia się w nich na maksa i jest to najjaśniejszy punkt serialu, dzięki któremu można rzeczywiście się pośmiać.

„Tato, nie rób mi obciachu”, to serial, na który nie warto tracić czasu. Nie ma w nim niczego odkrywczego, oryginalnego, ani specjalnie zabawnego. Fani Jamiego Foxxa będą zniesmaczeni i znudzeni, a fajne momenty można policzyć na palcach jednej ręki. Będę naprawdę zdziwiony jeśli powstaną kolejne odcinki tej produkcji.

Ocena: 4/10

Zdjęcie: Filmweb.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s