Arsene Lupin, dżentelmen włamywacz – recenzja książki

Nie wiem jak wy, ale ja w ostatnim czasie zauważyłem, że coraz więcej tytułów książek czy komiksów przykuwa moją uwagę dzięki ich filmowym/serialowym adaptacjom. W moim przypadku było tak m. in. z „The Umbrella Academy” czy „To wiem na pewno”. Kolejną z produkcji, która w tym roku zainteresowała mnie do sięgnięcia po lekturę był francuski „Lupin”, nawiązujący do serii opowiadań i powieści autorstwa Maurice’a Leblanca, opowiadających o nieuchwytnym „dżentelmenie włamywaczu”.

„Arsene Lupin, dżentelmen włamywacz”, to pierwszy zbiór opowiadań o francuskiej ikonie literatury popularnej, który oryginalnie został wydany we Francji w 1907 r., a w Polsce w 1957 r. Dziś chciałbym porozmawiać o nowym wydaniu tego tytułu, który ukazał się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Na to nowe wydanie w przekładzie pani Elżbiety Derelkowskiej składa się dziewięć opowiadań różnej długości oraz posłowie, którego autorem jest dziennikarz, pisarz Piotr Gociek. Pod dającą się zauważyć z daleka, jakby mrugającą do nas okiem twardą oprawą kryje się tajemnicza i fascynująca postać, w której przez ponad sto lat zdążyły zakochać się setki, tysiące, a może nawet miliony czytelników na całym świecie.

Postać głównego bohatera w zawartych w książce opowiadaniach została przedstawiona z perspektywy obserwatora wydarzeń, w których brał udział Lupin. Dopiero z czasem dowiadujemy się, że owe historie zostały spisane przez jego przyjaciela, jak on sam to ujmuje „Tak, ośmielam się wierzyć, że Arsene Lupin zaszczyca mnie swego rodzaju przyjaźnią i że to właśnie ta przyjaźń sprowadza go nieraz niespodziewanie do mego gabinetu i wnosi w panującą tu ciszę jego młodzieńczą wesołość, blask niezwykłego życia, dobry humor mężczyzny, dla którego los zarezerwował tylko przychylność i uśmiech.”

Lupin, to bohater bardzo tajemniczy, zawsze będący o krok przed innymi, którego pochodzenie jest nieznane. Swoją pewnością siebie, inteligencją i przebiegłością w połączeniu z uprzejmością i częstą wspaniałomyślnością wobec swoich ofiar zaskarbia sobie przychylność wielu Francuzów, pomimo tego, że pozostaje kryminalistą, a przede wszystkim uwielbienie czytelników. Rozpościerająca się wokół niego aura enigmatyczności czyni go niezwykle fascynującym, a tym samym sprawia, że z wielką uwagą śledzimy jego kolejne poczynania. Pomaga w tym również fakt, że Lupin to mistrz kamuflażu, którego nie sposób rozpoznać. Nierzadko, pod koniec danego opowiadania przekonujemy się, że choć wydawał się on być nieobecny, cały czas ukrywał się pod postacią biorącą czynny udział w opisywanych wydarzeniach.

Co zaś tyczy się tego w jaki sposób poszczególne opowiadania zostały napisane przez Maurice’a Leblanca, to bardzo szybko w oczy rzucił mi się uniwersalny styl autora. Stworzone przez niego historie czyta się naprawdę łatwo, nie zarzuca on nas skomplikowanym językiem, pisze bardzo zwięźle, a jednocześnie udaje mu się zbudować złożone, kryminalne zagadki, których rozwiązania często nie sposób przewidzieć. Wraz z kolejnymi, dłuższymi opowiadaniami są one bardziej szczegółowe i trudniejsze do rozgryzienia, a próby ich rozwiązania stanowią nie tylko wyzwanie, ale przede wszystkim wielką frajdę.

A na jakie wyczyny stać głównego bohatera? Potrafi uciec z więzienia, a nawet dokonać kradzieży, pozostając w zakładzie karnym. Jako przypadkowy dobry samarytanin, który ratuje bogaczowi życie, dostaje się do posiadłości by później ją okraść. Jego łupem padają dzieła sztuki, pieniądze, papiery wartościowe, czy biżuteria, a swoich „skoków” zawsze dokonuje ze stylem i elegancją jakiej wszyscy kryminaliści mogą mu pozazdrościć. To właśnie ten styl bohatera jest kolejnym z elementów, czyniących jego przygody niezapomnianymi.

Po przeczytaniu książki nie dziwię się już, że twórcy serialu Netflixa wpadli na pomysł bohatera zainspirowanego przygodami Arsene’a Lupina. Opisywane przez Maurice’a Leblanca wydarzenia z łatwością można by przenieść do czasów współczesnych. Zresztą, sam autor nie podkreśla zbyt często w jakiej epoce ma miejsce akcja poszczególnych opowiadań, jedynie od czasu do czasu, zwracając nam na to uwagę przez szczegóły takie jak charakterystyczne stroje, środki lokomocji, czy wyrażenia.

Kulminacją tytułu wydawnictwa Zysk i S-ka jest konfrontacja głównego bohatera z niejakim Herlockiem Sholmesem, który w oczywisty sposób ma być Sherlockiem Holmsem w wydaniu francuskiego autora. To opowiadanie ma w sobie wszystkie najlepsze cechy Lupina, o których mogliście przeczytać w poprzednich akapitach. Wydawałoby się, że kto jak kto, ale brytyjski detektyw będzie tym, który zwycięży w pojedynku wielkich umysłów, ale jak to ma miejsce w większości przypadków, to francuski dżentelmen pozostaje zwycięzcą.

„Arsene Lupin, dżentelmen włamywacz”, to pozycja niezwykle wciągająca, urzekająca nas postacią głównego bohatera oraz jej niezwykle pomysłowymi i oryginalnymi kradzieżami. To książka łatwa w odbiorze, po przeczytaniu której od razu mamy ochotę na więcej. Poza tym świetnie wprowadza nas ona w świat kryminalnych zagadek, stanowiąc bardzo dobry początek dla ewentualnego romansu z tym gatunkiem.

Ocena: 8,5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki chciałbym podziękować wydawnictwu Zysk i S-ka.

Link do książki: https://sklep.zysk.com.pl/arsene-lupin-dzentelmen-wlamywacz.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s