„Future Man” sezon 1. – O podróżach w czasie na wesoło

Science-Fiction większości osób może kojarzyć się z kosmosem i obcymi, nowoczesnymi technologiami, nadzwyczajnymi gadżetami. Coraz częściej gatunek ten występuje w parze z komedią, szczególnie w telewizji. I tutaj na przód peletonu wysuwa się „Future Man”.

Produkcja platformy Hulu opowiada historię Josha Futturmana, dorosłego faceta, który mieszka ze swoimi rodzicami, pracuje jako woźny i uwielbia gry wideo. W szczególności zaś zagrywa się w „Biotic Wars”. Nie jest jednak w stanie jej przejść. Gdy ta sztuka mu się udaje, zaczyna się prawdziwa komedia.

Z przyszłości przybywają bohaterowie owej gry – Tiger i Wolf – i obwieszczają Joshowi, że jest wybrańcem, który ocali świat, gra była jedynie symulatorem treningowym, a ten kto jako pierwszy ją przejdzie jest owym zbawcą. W ten sposób śledzimy jak ta nietypowa ekipa podróżuje w czasie by zapobiec wydarzeniom, które doprowadzą do opanowania planety przez złych biotyków.

1. sezon oferuje mnóstwo nawiązań do klasyki gatunku. Jako, że bohaterowie podróżują w czasie, twórcy postanowili ponabijać się ze wszelkiego rodzaju stereotypów z tym związanych. Nieraz odnoszą się choćby do „Terminatora”, czy „Powrotu do przyszłości”, a także do filmów, utworów i postaci z danych okresów czasu. Wystarczy wspomnieć, że cały odcinek zostaje poświęcony Jamesowi Cameronowi 

Śmieszyć was będą jednak nie tylko nawiązania do samego science-fiction, ale także sytuacje, które wynikają z faktu samej podróży w czasie. Wolf i Tiger próbujący się odnaleźć w zupełnie innym czasie i Josh bez ustanku tłumaczący im zachowania i obyczaje ludzi w 2017 r. to prawdziwa komediowa perełka.

Obsada serialu jest imponująca i z pewnością zobaczycie tu znajome twarze. W głównego bohatera wcielił się Josh Hutcherson, najlepiej znany z roli w „Igrzyskach Śmierci”. Idealnie wpasował się w buty zupełnie przeciętnego, znerdziałego chłopaka. Partnerują mu Derek Wilson i Eliza Coupe. Do tego trzeba jeszcze dorzucić całą gamę bohaterów z dalszego planu, z których każdy jest na swój sposób przezabawny. Jest tu Haley Joel Osment, Awkwafina czy nawet Corey Hart, a Robert Craighead jako detektyw Skarsgaard i jego ciągłe powtarzanie i specyficzne akcentowanie nazwiska byłego partnera rozbawią was do łez.

Z początku nie wiedziałem co myśleć o tym serialu. Wydawało mi się, że może to być jedna z tych kompletnie zdziecinniałych i zidiociałych komedyjek w stylu Setha Rogena, który jest tu producentem. Szybko okazało się jednak, że twórcy mają świetne poczucie humoru, mają do przedstawionej historii spory dystans i na każdym kroku starają się żartować z fantastyki naukowej. Czasem ich żarty są subtelne, innym razem skrajnie głupkowate, ale zawsze pojawiają się w odpowiedniej chwili, w odpowiednim czasie.

Efektów specjalnych jest tu sporo, ale nie spodziewajcie się cudów. Są na poziomie serialu komediowego, ale nie są tandetne jak w filmach klasy B. Wszystkie niedociągnięcia lub braki w budżecie są przykrywane humorem, więc jeśli nie stać ich na jakąś niezwykłe nowocześnie wyglądającą technologię, to zawsze mogą sobie pożartować.

13 półgodzinnych odcinków, to relaksująca, niezobowiązująca rozrywka dla każdego. Jeśli kiedykolwiek chcieliście poczuć się jak prawdziwy bohater, a jednocześnie nie mieć na swoich barkach zbyt dużej odpowiedzialności, to takie pozytywne i zabawne doznania sprawi wam właśnie „Future Man”

Ocena: 7,5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s