„Deadly Class” sezon 1. – Zwariowana nauka zabijania

W pewnej chwili naprawdę uwierzyłem w opinie niektórych osób, że produkcje superbohaterskie powoli zaczynają się wyczerpywać i prędzej niż później odejdą do lamusa. Wtedy jednak szybko przypomniano mi, że świat superbohaterów, a dokładniej komiksów, nie zna granic i jest jeszcze mnóstwo fantastycznych historii do opowiedzenia i odkrycia, tylko jeszcze o nich nie wiemy. I tutaj pojawia się „Szkoła Zabójców”.

W oryginale „Deadly Class”, to seria komiksowa autorstwa Rick Remendera (scenariusz) i Wesleya Craiga (ilustracje) po raz pierwszy wydana w 2014 r. Opowiada historię uczniów szkoły zabójców, w szczególności zaś Marcusa Lopeza, dla którego okazuje się ona być odmianą od jeszcze dziwniejszego i gorszego życia na ulicy. I tak samo jest w przypadku naszego serialu.

Pierwszy sezon serialu wyprodukowanego przez stację Syfy liczy sobie dziesięć odcinków. Kilka pierwszych epizodów wprowadza nas w klimat tego świata, przedstawia kolejnych bohaterów i nakreśla ich charaktery. Dopiero później wykształcają się trzy główne wątki, z których jeden dotyczy śmierci pewnej osoby, drugi zemsty, a trzeci rodziny.

Szybko można dostrzec, że nie jest to zwyczajny serial o nastolatkach, choć opowiada o ich problemach i to w znacznie zwiększonej skali. Dochodzi do tego bowiem cała masa walk, pojedynków na gołe pięści, na broń palną, na broń białą, a to wszystko w wykonaniu nietuzinkowych postaci. Bywa mrocznie, bywa krwawo, bywa zabawnie, ale także wzruszająco.

Wystarczy wspomnieć, że główny bohater, wspomniany wcześniej Marcus, marzy o zabiciu Ronalda Reagana! Razem z nim trafiamy do świata, o którym do tej pory nie mieliśmy pojęcia. Przyglądamy się jego wzlotom i upadkom, pierwszej miłości i mnóstwie problemów w jakie pakuje się razem z nowo poznanymi kolegami.

Wśród bohaterów znajdziecie choćby waleczną i zimną jak lód Japonkę Sayę, zgrywającego czaderskiego ważniaka Williego, seksowną i zabójczą Marię, czy surowego mistrza Lina, który zarządza placówką. Każdy ma swój charakterystyczny wygląd, dopracowany co do detali, od stroju, przez używaną broń, aż po znaki szczególne w stylu tatuaży. 

W samych postaciach można się zakochać. Jak w każdej szkole, są tu różne grupy – yakuza, cartel, jest też stolik dla przegranych. Nie wspomniałem jeszcze o warstwie wizualnej serialu. Kolor odgrywa tu kluczową rolę. Twórcy doskonale dobierają barwy do poszczególnych scen (mrocznych, romantycznych, zwariowanych) czy bohaterów. Do tego fragmenty, które opowiadają historie tego jak niektórzy z uczniów dostali się do szkoły, zostały przedstawione w formie animowanej, przez co według mnie łatwiej zrozumieć emocje jakie nimi kierują.

W role uczniów tytułowej szkoły zabójców wcielili się szerzej nieznani młodzi aktorzy (Benjamin Wadsworth, Liam James, Taylor Hickson). W przypadku takiego serialu, dobre porozumienie, zgranie i chemią między członkami obsady to połowa sukcesu i śmiało można powiedzieć, że ta sztuka tu się udała. Dzieciaki wypadły bardzo naturalnie, a z pewnością pomogli w tym bardziej doświadczeni aktorzy i aktorki jak Benedict Wong, Henry Rollins, czy French Stewart.

Całość została jeszcze wzmocniona fantastyczną ścieżką dźwiękową, a największe wrażenie zrobiły na mnie wszelkie sceny walk z dynamiczną muzyką w tle. Myślę, że znajdzie się tu coś dla każdego, od Depeche Mode, przez Duran Duran, aż po Ice-T. Jako, że akcja serialu toczy się w latach 80., kawałki z tego okresu czasu dominują w trakcie wszystkich odcinków.

Pomimo tej fantastycznej otoczki, hektolitrów przelanej krwi i dynamicznej akcji, „Szkoła zabójców” pozostaje serialem o dojrzewaniu, może i w nietypowym wydaniu, ale uniwersalnym dla nas wszystkich. To właśnie relacje między bohaterami, ich chęć buntu, odnalezienia własnej tożsamości i fakt, że są w stanie zabijać innych stanowią najciekawszy punkt programu.

Nie wiem jak serial ma się do komiksowego pierwowzoru i na ile oddaje jego ducha, ale z ręką na sercu mogę wam polecić pierwszy sezon „Deadly Class”. To nie tylko relaksująca rozrywka pełna akcji, ale także angażująca historia z pogranicza dobra i zła. Zatem, zarówno osoby szukające czegoś ambitnego jak i wszyscy, którzy chcą się po prostu dobrze bawić znajdą w tym tytule coś dla siebie.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s