Recenzja mangi „Jujutsu Kaisen” – tom 2

W obliczu nieuniknionej śmierci większość osób spanikowałaby, prawdopodobnie zaczęła użalać się nad sobą i rozpaczać. Zupełnie inną postawę przyjął Yuuji Itadori. Zainfekowany przez potężną klątwę, może pozbyć się jej tylko w jeden sposób – przez swoją śmierć. Na szczęście ten wyrok udało się odroczyć, bohater zyskał nowych przyjaciół, mentora i cel w życiu. Ostatnio popadł jednak w tarapaty, a teraz, wraz z premierą drugiego tomu „Jujutsu Kaisen” dowiadujemy się czy zdołał się z nich wykaraskać.

Nowy rozdział mangi rozpoczynamy od kontynuacji pojedynku głównego bohatera z potężnym demonem. By mieć choć cień szansy na wygraną Yuuji postanowił oddać kontrolę nad swoim ciałem przebywającemu wewnątrz jego ciała Sukunie. Nie przemyślał jednak do końca swojej decyzji. Sukuna nie ma bowiem zamiaru grzecznie słuchać się swojego gospodarza.

Autor już na wstępie zrzuca na nas wielką niespodziankę. W końcu kto spodziewałby się, że po dziesięciu rozdziałach główny bohater będzie… martwy! Oczywiście, większość czytelników czuje pismo nosem i przeczuwa, że Itadori jakimś sposobem wróci do życia. Tylko jak do tego dojdzie? I kiedy? Te informacje poznajemy, oddając się dalszej lekturze drugiego tomu.

Gege Akutami skupia się na określonej liczbie postaci. Nie zarzuca nas zbyt dużą ilością bohaterów czy złoczyńców, a na spokojnie przybliża nam osoby, które zdążyliśmy poznać w pierwszym rozdziale „Jujutsu Kaisen”. Autor uchyla nam rąbka przeszłości Fushiguro, dzięki czemu widzimy co lub kto motywuje go do rozwijania się w jujutsu. Na pierwszy plan wysuwa się również Satoru, którego mentorskie wygibasy mamy okazję obserwować w dalszej części mangi. Pojawiają się także tajemnicze figury, możliwe że główni antagoniści tego tytułu.

Jest naprawdę ciekawie i wciągająco. Bardzo podoba mi się fakt, że postacie głównych bohaterów zostały narysowane w sposób zdawkowy. W zasadzie nie potrzeba zbyt wielu środków by przenieść ich wizerunki na papier. Wszechobecna czerń często kontrastuje z ich cnotliwymi pobudkami, a także z pełnymi szczegółów sylwetkami antagonistów. Jest na kim zawiesić oko, a w tym tomie w szczególności jest to wulkaniczny demon Jougo. Do tego dochodzi jeszcze „uroczo-obleśna”, jak to ujął sam Yuuji, powłoka w formie miśka, a największą niespodzianką, po której będziecie zbierać szczękę z podłogi jest zdjęcie przez Satoru opaski. Miałem nadzieję, że dojdzie do tego później, ale sam sposób w jaki się to wydarzyło rekompensuje mi utracone marzenie.

Drugi tom „Jujutsu Kaisen” ma nam naprawdę wiele do zaoferowania. Lepiej poznajemy relację Yuujiego z Sukuną, relacje między zaklinaczami, a także większy obraz świata klątw i zaklinaczy. Styl autora jest dynamiczny i przyciąga czytelnika. Dodatkowo, między rozdziałami znajdują się opisy postaci, czy wyjaśnienia dotyczące niektórych technik walki, dzięki czemu tajniki jujutsu są dla nas w pełni zrozumiałe. Muszę również przyznać, że jak na tytuł z gatunku shounen manga jest momentami naprawdę krwawa i brutalna przez co wyróżnia się na tle wielu swoich konkurentów i co czyni ją wartą przeczytania.

Ocena: 7,5/10

Zdjęcia: Własne

Więcej o mandze na Waneko.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s