„Titans” sezon 1. – Robin idzie na swoje

2019 r. będzie stał pod znakiem wielu nowości serialowych w uniwersum DC. Zapowiedziano „Doom Patrol” oraz „Swamp Thing”, w przygotowaniu jest także „Batwoman”, a z nowymi sezonami najpewniej powrócą „Arrow”, „Flash” oraz „Legends of Tomorrow”. Ciężko będzie im jednak przebić serial, który w Polsce zadebiutował na początku stycznia.

Mowa o „Titans”, produkcji amerykańskiej stacji TNT, który opowiada o grupie osób o niezwykłych umiejętnościach, która w niezwykłych okolicznościach łączy siły by uratować pewną tajemniczą, młodą dziewczynę.

Celowo nie użyłem słowa „superbohaterów”, bo niektórym postaciom do tego daleko, a po prostu posiadają nadprzyrodzone moce i być może w przyszłości zostaną herosami. Centralną postacią jest tutaj Dick Grayson – Robin – który opuścił Gotham i Batmana, i został detektywem w Detroit.

Serial składa się z 11. odcinków, trwających 40-50 minut każdy. Od razu rzuci wam się w oczy fakt, że twórcy pozwolili sobie na wiele swobody i w przeciwieństwie do wielu produkcji DC, historia w „Titans” sprawia wrażenie bardzo naturalnej, oczywiście zachowując przy tym pewną charakterystyczną dla komiksów logikę wydarzeń oraz podejmowanych przez bohaterów decyzji.

Są sceny w których krew leje się na prawo i lewo, a herosi pozwalają sobie na brutalność. Dodatkowo nikt nie zabrania im bluźnić, jak to w życiu bywa, więc nie raz usłyszycie wariacje popularnego amerykańskiego przekleństwa na literę F, czego najlepszym przykładem są słowa Robina z pierwszego odcinka, czyli „Fuck Batman”.

Znanych z komiksów bohaterów jest tu co nie miara, a co najważniejsze, wszyscy zostali oddani na swój sposób i wielu z nich nie można odmówić ciekawego charakteru i pokładów charyzmy. Jest to mieszanka wybuchowa, bo pod tym względem nie znajdziecie tu dwóch identycznych osób.

W główną rolę wcielił się Brenton Thwaites, który doskonałe połączył tą szlachetność i dobroć Robina z jego mroczną stroną. Dalej mamy mroczną i niepotrafiącą zapanować nad ukrytą w niej mocą nastolatkę Rachel – w tej roli Teagan Croft. Jest też wybuchowa Cory Anders (Anna Diop), bez pamięci za to z bardzo wybuchową mocą i charakterem. Do tego w mniejszym lub większym wymiarze czasu pojawiają się również tacy bohaterowie jak Jason Todd, lepiej znany jako drugi Robin, Hawk i Dove, a nawet Wonder Girl, a to nie koniec atrakcji.

Jak wspomniałem w tytule, „Titans” opowiada o Robinie. Robinie który skłócił się z Batmanem i opuścił go bo nie chciał stać się taki jak on. Jednakże postać Bruce’a Wayne/Batmana cały czas ciąży mu na sumieniu. Czy to w snach, czy we flashbackach. Dzięki temu widzimy cień Wayne’a w oknie, jego rękę spoczywającą na ramieniu Graysona po śmierci jego rodziców, ale twórcy do samego końca starają się nie pokazać go w całej okazałości, przez co rośnie ekscytacja jego ewentualnym pojawieniem się w serialu.

Fabuła opiera się głównie na podróży bohaterów. Razem z nimi odwiedzamy Waszyngton, Ohio, Detroit, a nawet Gotham. Widz może dzięki temu poczuć ogrom tego uniwersum, gdyż wydaje się, że niemal w każdym mieście znajdują się jacyś bohaterowie na których można liczyć. Bardzo spodobał mi się sposób w jak twórcy zbudowali podbudowy serialu.

Prócz samych bohaterów nie brakuje wielu innych odniesień do komiksów. Ogólna niechęć na samo wspomnienie o Gotham czy choćby lista kontaktów w telefonie Dicka Graysona z bardzo ciekawymi nazwiskami, to tylko niektóre z nich. I jest także scena po napisach w finałowym odcinku, więc radzę wam oglądać do samego końca.

Twórcy nie szczędzili także wydatków na muzykę. Moim ulubionym przykładem jej wykorzystania jest scena, w której „Negative Man” przyrządza posiłek dla reszty swojej pokręconej superbohaterskiej rodzinki, a robi to w rytm utworu AC/DC. Muzyka świetnie współgra z ekranowymi wydarzeniami. Gdy trzeba jest mroczna, innym razem bardzo energetyczna, a potrafi też przejść na bardziej stonowane, wręcz wzruszające tony. Oprócz tego usłyszycie wiele klasyków, np. „Heaven Must Be Missing an Angel”, „Kids in America”, czy „We’ll meet again”, Całą listę utworów znajdziecie pod tym linkiem.

Akiva Goldsman, Geoff Johns i Greg Berlanti. Ci trzej panowie sprawili radość każdemu fanowi komiksów, a w szczególności DC. Jako, że należę do grona tych uszczęśliwionych osób, muszę stwierdzić że spisali się na medal. W końcu dostaliśmy serial na jaki zasługiwaliśmy, bez wydłużania wątków, rozciągania odcinków i fabuły do granic możliwości i bez ciągłego kombinowania w życie bohaterów. Jest tu tyle dobrej rozrywki, że nawet niezainteresowany komiksami i superbohaterami widz bardzo przyjemnie spędzi czas. „Titans”, czekamy na więcej!

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s