Recenzja komiksu Invincible Tom 1 (wydanie zbiorcze)

Mark Grayson, to zwykły nastolatek. Interesują go dziewczyny i komiksy, a martwić może się co najwyżej o oceny. Jego ojciec to z kolei najdalsza od normalności postać. Jest on bowiem najsilniejszym superbohaterem na Ziemi! Wszystko się zmienia gdy Mark zaczyna odkrywać odziedziczone nadprzyrodzone zdolności i postanawia iść w ślady taty – Omni-Mana. Jego historia dopiero się zaczyna, a możecie o niej przeczytać na kartach komiksu Invincible.

Komiks autorstwa Roberta Kirkmana i Cory’ego Walkera to powiew świeżości i oryginalności wśród superbohaterskich historii. Pierwszy tom historii Marka Graysona skupia się przede wszystkim na jego pierwszych krokach w świecie herosów, tworzeniu nowej tożsamości, współpracy z nowymi partnerami, walkach z każdym rodzajem złoczyńców.

Na pierwszy tom składa się 13 zeszytów komiksu wydawanego w latach 2003-2018. Twórcy nie spieszą się i spokojnie odkrywają przed nami kolejne elementy świata Invincible, czy wprowadzają bohaterów i złoczyńców. Sprawia to, że mamy więcej czasu by przyjrzeć się szczegółom, lepiej zrozumieć motywacje i zachowania poszczególnych postaci oraz wgryźć się w klimat tego tytułu. Historia zręcznie balansuje między wspomnianymi wcześniej problemami życia nastoletniego, a superbohaterskimi przygodami.

Świetnie rozpisana została ewolucja tytułowego bohatera. Zaczyna we własnym, kiepskiej jakości kostiumie, a dopiero z czasem poznaje tajniki uniwersum herosów, poznaje grupy superbohaterów oraz skalę zagrożenia z jakim przyjdzie mu się zmierzyć. Początkowo walczy ze zwykłymi złodziejami i bandziorami, by następnie stanąć naprzeciwko szalonych klonów, robotów, potworów, a nawet kosmitów. Przy okazji próbuje sprostać oczekiwaniom swojego ojca, który wydaje się być ideałem superbohatera.

Czytając pierwsze historie możemy poczuć się nieco zagubieni. Nie widać bowiem w jakim kierunku może zmierzać fabuła komiksu. Dopiero po jakimś czasie twórcy dają nam pewne wskazówki co do tego jak mogą potoczyć się losy Marka by mniej więcej w połowie opowieści zawartej w tym tomie zaskoczyć nas niesamowitym i nieoczekiwanym zwrotem akcji. Jak się okazuje, Omni-Man wcale nie znalazł się na Ziemi by ją chronić, a by stała się częścią bezwzględnego Imperium Viltrum skąd pochodzi. Nie jest to pokojowa rasa jak początkowo twierdził Omni-Man, a rasa wojowników, którzy zniszczą każdego kto im się przeciwstawi.

Prawda wychodzi na jaw po tym jak największy heros świata dokonuje istnej masakry, a jeden z zabitych przez niego superbohatera zostaje przywrócony do życia. Omni-Man próbuje przekonać nas o słuszności postępowania swojej rasy, ale ani my, ani nawet Mark nie kupujemy jego wyjaśnień. Wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później będzie musiało dojść do konfrontacji ojca z synem. Pierwsza jej część niemal kończy się śmiercią tego drugiego, ale w ojcu budzą się jednak pewne uczucia i nie zabija Marka.

Invincible kupiło mnie niesamowitą historią, wyczuciem świata bohaterów, z którego twórcy zarówno się naśmiewają jak i odnajdują w nim miejsce na oryginalne postacie i scenariusze. Atmosfera komiksu jest zarówno lekka i zabawna jak i mroczna i brutalna. Co zaś tyczy się samego stylu i warstwy wizualnej komiksu, to widać pewne niedociągnięcia, ale z każdym kolejnym zeszytem dostrzegamy poprawę, więc nie jest to wielka przeszkoda w czytaniu. Momentami wydaje się, że niewystarczającą uwagę przywiązuje się do wyglądu postaci, przede wszystkim głównego bohatera. Największe wrażenie robią spektakularne sceny walki czy to w kosmosie, pod wodą, w środku miasta czy gdzieś na odludziu.

Zbiorcze wydanie komiksu zostało dodatkowo wzbogacone o komentarz jednego z pomysłodawców komiksu Roberta Kirkmana oraz szkice postaci, ich pierwotne wizerunki, czy plansze komiksu, z których zrezygnowano. Te dodatki dają nam lepszy wgląd w kreatywną pracę twórców oraz rozwój historii, która mogła potoczyć się inaczej. To naprawdę świetne, wysokiej jakości wydanie, w które warto zainwestować.

Pierwszy tom Invincible, to bardzo dobry wstęp do kolejnej historii ze świata bohaterów. Twórcom udaje się tu umieścić różne motywy i wątki, czerpiąc z gatunków sci-fi, fantasy, czy horroru, dając oryginalne spojrzenie na świat herosów, jednocześnie nie zapominając, że jest on pełen wad, które zresztą wytykają w kolejnych zeszytach. Widać dużo miejsca na progres, bohaterowie są naprawdę ciekawi, a Kirkman i Walker mają przed nami jeszcze wiele tajemnic do odkrycia. Czyta się to lekko i przyjemnie, a 400 stron lektury mija błyskawicznie, aż żal odrywać się od komiksu.

Ocena: 7,5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s