Recenzja komiksu „Invincible” tom 2 (wydanie zbiorcze)

Jedna z najlepszych i najbardziej oryginalnych historii o świecie superbohaterów powraca z kolejnym tomem. Co wydarzy się po zniknięciu Omni-Mana? Kto weźmie się za ochronę Ziemi pod nieobecność najpotężniejszego herosa? Jak Mark i jego matka poradzą sobie z prawdą o Nolanie? Kirkman, Ottley i Crabtree wrzucają nas prosto w wir wydarzeń, będących następstwem wyjścia na jaw tajemnic skrywanych przez głowę rodziny Graysonów.

Podobnie jak w pierwszym tomie tak i tym razem twórcy stawiają na różnorodność. Rozwijają wiele różnych wątków, lecz motywem przewodnim historii pozostaje odejście Omni-Mana oraz konsekwencje tego zdarzenia. Obserwujemy jak radzi sobie z tym Mark, jego matka oraz znajomi zdrajcy naszej planety. Komiks mocno koncentruje się na ich uczuciach, świetnie je obrazując.

W kolejnych odcinkach komiksu znalazło się miejsce na historie komediowe takie jak ślub głównego bohatera z wdową po Aquarusie, królu oceanów, a także na walki z kosmitami, tajemniczego podróżnika między wymiarami, podróż na Marsa oraz historię poświęconą spotkanemu w pierwszym tomie jednookiemu kosmicie Allenowi. Każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie.

Oprócz efektownych walk, wielkich rozrób i ciągłego ratowania świata przez Invincible, znalazło się też miejsce na wątki romantyczne, a te dotyczą nie tylko Marka, lecz również jego najlepszego przyjaciela i Eve. Tym co wciąga nas do komiksu i nie pozwala nas od niego oderwać jest ewolucja bohatera. Oczywiście, dysponuje on nadprzyrodzonymi mocami, ale nadal brakuje mu doświadczenia i często ponosi porażki. Wciąż daleko mu do jego ojca, z którym prędzej czy później przyjdzie mu się zmierzyć.

Świetnie prezentują się nowe postacie, zarówno te pozytywne jak i negatywne. W oczy rzuca się chociażby rozdział w którym spotykamy galerię złoczyńców na usługach niejakiego Machine Heada. Nadal spotykamy postacie, które w jakiś sposób nawiązujące do znanych nam z popularnych komiksów bohaterów i łotrów. Na przykład taki Kurs, którego moce mają związek z energią elektryczną przypomina Elektro ze Spider-Mana.

Wielką siłą komiksu jest umiejętne szachowanie przez twórców tajemnicami oraz pozostawianie niektórych wątków nierozwiązanymi po to by po jakimś czasie wróciły i jeszcze mocniej nas zaskoczyły jak Invincible pomagający Titanowi pokonać Machine Heada przy czym ponosi porażkę, a przynajmniej początkowo tak nam się wydaje lub powrót bohatera z astronautami z Marsa z niespodziewanym gościem.

Twórcy komiksu ponownie postawili na wiele ciekawych dodatków w drugim tomie Invincible. Oprócz wspomnianego już rozdziału poświęconego Allenowi mamy też historię podsumowującą dotychczasowe wydarzenia oraz krótkie opowieści o początkach niektórych herosów, np. Monster Girl, Rexa Splode’a czy Atom Eve. Nie zabrakło też szkiców i rysunków z okresu pracy nad kolejnymi zeszytami.

Choć gołym okiem widać jak Mark coraz pewniej czuje się jako superbohater i jego ewolucja jest bardzo ciekawa, to sam drugi tom komiksu nie posuwa głównego wątku tej historii do przodu. Stanowi on jednak wciągającą oraz interesującą przerwę od nadchodzącej walki z Viltrumianami. Znajdziecie tu mnóstwo akcji, sporo humoru, ale również momenty dramatyczne. Autorzy zręcznie rozbudowują świat Invincible, wzbogacając go o nowe, często zaskakujące wątki, bohaterów, złoczyńców i tajemnice, a to wszystko składa się na iście wybuchową mieszankę.

Ocena: 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s