„Dziewczyna o czterech palcach” – Kryminał pełną gębą

W 1922 r. w Polsce działo się naprawdę wiele. Kraj wychodził na prostą po I wojnie światowej i wojnie z bolszewikami. Był to czas przemian. Powstał Chrześcijański Związek Jedności Narodowej, do Rzeczypospolitej przyłączono Litwę Środkową, a w Gdańsku założono Stocznię Marynarki Wojennej. W tym okresie czasu ma miejsce akcja najnowszej powieści Marka Krajewskiego, pt. „Dziewczyna o czterech palcach”.

Pewnie spytacie mnie gdzie się do tej pory uchowałem, gdy zdradzę wam, że jest to pierwsza książka Marka Krajewskiego jaką miałem okazję czytać. Teraz już wiem, że jest on autorem bestsellerowych kryminałów z mnóstwem wyróżnień na koncie, ale do lektury ostatniego tytułu jego pióra podchodziłem z czystą kartą. Mogę wam jednak zaświadczyć, że jest to pozycja, od której warto rozpocząć przygodę z jego twórczością.

Gdzieś na Kresach Wschodnich bolszewicy sieją spustoszenie. Gwałcą, rabują i mordują, nie oszczędzając praktycznie nikogo. Przewodzi im Marcin Zaran-Zaranowski, brutal i psychopata jakiego karty książek jeszcze nie wydały na świat. Dość szybko czytelnik uświadamia sobie, że ktoś tego mężczyznę musi powstrzymać, a ta misja zostaje powierzona niejakiemu Edwardowi Popielskiemu, który nie tylko musi wytropić bandytę, ale również rozwiązać sprawę pewnego zagadkowego samobójstwa.

Marek Krajewski tworzy jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej literatury w osobie Edwarda „Łyssego” Popielskiego. Główny bohater, to takie połączenie porucznika Borewicza i Kojaka. Łysy – jak wskazuje jego pseudonim – sprytny, inteligentny i obdarzony ciętym językiem, zawsze elegancko ubrany z ewidentną słabością do płci pięknej oraz skrywaną epilepsją. Co jednak najważniejsze dla fabuły, w trudnym położeniu nie zawaha się podjąć drastycznych decyzji i pokazać swoją mroczną stronę. Nie od razu go zrozumiecie i pokochacie, ale po czasie zapragniecie poznać jego inne przygody.

Autorowi udaje się nie lada sztuka. Nie tylko świetnie odwzorowuje lata 20. ubiegłego wieku, ale także skrzętnie wykorzystuje historyczne postacie, balansując między faktycznymi, a zmyślonymi wydarzeniami, o czym zresztą krótko pisze w posłowiu. Zachwycający jest także sposób w jaki poszczególne wątki i bohaterowie w pewien sposób zataczają koło, a fragmenty, na których mogliśmy się wcześniej nie skupiać, ostatecznie okazują się mieć istotne znaczenie dla rozwoju fabuły. Wszystkie takie połączenia są satysfakcjonujące, a część z nich zaskoczy najbardziej uważnych czytelników.

„Tę książkę chciał napisać od zawsze” – czytamy na tylnej części okładki. Nikogo nie powinno zatem zdziwić bardzo szczegółowe opisanie okresu, w którym toczy się akcja. Wiąże się to z wpleceniem fabuły w historyczne realia, co wymagało ogromnego nakładu pracy i na szczęście wszyło znakomicie. Czytając mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się w czasie, bo wszyscy bohaterowie, a nawet narrator, posługują się językiem ówczesnej epoki. Dzięki temu nie tylko lepiej wczuwamy się w przedstawioną historię, ale jesteśmy również zmuszeni (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) bliżej zapoznać się z historią, kulturą, czy polityką II Rzeczpospolitej Polskiej. Wachmistrz, bumaga, czereda, drynda, czy feretron, to tylko ułamek słów, którymi będziecie mogli zaskoczyć swoich przyjaciół. Lektura wymaga skupienia, ale jest tego warta.

„Dziewczyna o czterech palcach” to powieść szpiegowska, która potrafi trzymać w napięciu, ale także rozśmieszyć. Akcja rzadko zwalnia, a każdy najmniejszy detal może mieć znaczenie dla zakończenia historii. Jest to w pewnym sensie świadectwo minionych czasów, gdyż nie ma już na świecie osób, które przeżyły czasy, w których toczą się książkowe wydarzenia. Po lekturze po prostu chce się spotkać ze swoimi żyjącymi dziadkami, czy nawet pradziadkami i wypytać się o wszystko, co oni mogą wiedzieć o tym okresie. 

Starszym osobom może zatoczyć się łza nie tylko na wspomnienie o przeszłości, ale również ze względu na pasję jaka bije od tego projektu. Młodzież z kolei spędzi bardzo udaną lekcję historii, bez strachu, że dostanie się pałę, za to z mnóstwem zabawy i próbą samodzielnego rozwiązania misji Popielskiego. Satysfakcja gwarantowana dla każdego.

Ocena: 8,5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki chciałbym podziękować wydawnictwu Znak.

Zdjęcie – Lubimyczytac.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s