Recenzja serialu „Karino”

Wśród klasyków polskiej telewizji znajduje się sporo produkcji historycznych (Polskie drogi), adaptacji powieści (Lalka), czy nawet komedii (Alternatywy 4). Przeglądając bibliotekę serwisu VOD Telewizji Polskiej trafiłem jednak na tytuł zupełnie inny niż wszystkie, oryginalny, a przy tym wciągający, świetnie zagrany i zrealizowany. Okazuje się, że niemal 50. lat temu ktoś wpadł na pomysł by głównym bohaterem serialu uczynić… konia.

Produkcja, którą chciałbym wam przybliżyć nosi tytuł „Karino”. Serial z 1975 r. doczekał się trzynastu 25-minutowych odcinków, a rok później również wersji filmowej. Głównym bohaterem opowiedzianej przez Jana Batorego historii jest dzielny koń imieniem Karino, który od samych narodzin musi walczyć o przetrwanie. Serial opowiada o relacji nowo przybyłej do stadniny pani weterynarz Grażyny Barskiej z pięknym zwierzęciem.

Zrealizowany w latach 70. tytuł jest pełen rozmachu. Jego akcja toczy się przede wszystkim w stadninie koni, a zdjęcia do serialu kręcono we wsi Iwno w województwie wielkopolskim. Cała obsada musiała odpowiednio przygotować się do pracy ze zwierzętami i w zasadzie nie ma ani jednego momentu gdy wydaje nam się, że poszczególne postaci nie wiedzą co robią. Aktorzy i aktorki imponują swoją kompetencją i wiarygodnością, zarówno jeśli chodzi o sceny jazdy konnej jak i tresury, czy leczenia koni.

Niektóre odcinki są bardzo spokojne, a ich tempo jest tak wolne, że można wręcz się znudzić. Innym razem epizody gnają na złamanie karku, więc pod tym względem serialowi brakuje pewnego balansu. Nie oznacza to jednak, że tematyka poszczególnych odcinków jest sama w sobie nudna. Z wielką ciekawością oglądałem jak szykowano konia do porodu, jak leczono go po urazie. Fascynujące były wyścigi konne pokazane w produkcji oraz przygotowania jeźdźców i zwierząt do zawodów.

W „Karino” jest wiele elementów humorystycznych. Na pierwszy plan wychodzi tutaj postać masztalerza Małeckiego brawurowo zagrana przez Zdzisława Maklakiewicza. Jego relacje oraz rozmowy z końmi potrafią być przezabawne, a aktor prezentuje doskonałe wyczucie czasu i komediowy talent. Nie brakuje tu jednak momentów dramatycznych, chwytających za serce. Serial prezentuje bowiem różne podejście do zwierząt i różne poziomy empatii ludzi, nawet tych, którzy na co dzień pracują w stadninie. Widz przyjmuje raczej punkt widzenia głównej bohaterki, wspomnianej wcześniej Grażyny, która bardzo przywiązuje się do koni, będących pod jej opieką, a przede wszystkim do Karino, emocjonalnie podchodząc do każdej kwestii z nimi związaną.

W główną rolę Grażyny Barskiej wcieliła się niemiecka piękność Claudia Reschel co według reżysera miało wówczas zwiększyć oglądalność serialu w NRD, z którego pochodziła młoda aktorka. Wiązało się to z koniecznością podłożenia jej głosu przez Polkę, co uczyniła Janina Borońska. Na ekranie partneruje jej między innymi Karol Strasburger, który miał okazję wykazać się swoim sportowym talentem (w młodości m. in. uprawiał gimnastykę i występował w cyrku). Wypada on naprawdę wiarygodnie, a dodatkowo grany przez niego trener Stolarek jest źródłem wielu konfliktów i sprzecznych emocji, a jego relacja z Grażyną przyciąga uwagę widza. W serialu pojawiły się również tak znane nazwiska jak wspominany już Zdzisław Maklakiewicz, Władysław Hańcza, Leon Niemczyk czy Janusz Gajos.

Bardzo ciekawa jest również muzyka skomponowana przez panią Wandę Warską. Ma ona w sobie coś dziwnego. Ma się wrażenie, że z minuty na minutę potrafi przejść od przerażających, budujących napięcie dźwięków, aż po radosną, epicką kompozycję idealnie dopasowaną do pięknych pól i pastwisk przemierzanych przez konie. Melodie zasłyszane w „Karino” na długo zapadają w pamięć.

„Karino” to była dla mnie wielka, pozytywna niespodzianka. Historia o perypetiach konia i otaczających go ludzi na papierze nie brzmi specjalnie interesująco. Jednakże, doskonałe wykonanie, świetna gra aktorska, muzyka i scenariusz sprawiają, że widz czuje potrzebę obcowania ze zwierzętami, niekoniecznie końmi choć te niewątpliwie wbijają się w naszą wyobraźnię. Serial balansuje między komedią, a dramatem, ale ostatecznie jest pełen ciepła i nadziei, że nawet z najgorszej opresji można wyjść zwycięsko tak jak tytułowy koń.

Ocena: 8/10

Zdjęcie: Filmweb.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s