Recenzja komiksu „Pan Higgins wraca do domu”

Parodia to dziś coraz rzadziej spotykany gatunek filmowy czy forma stylizacji gatunków literackich. Ja w pamięci mam przede wszystkim fantastyczne filmy Mela Brooksa takie jak Kosmiczne Jaja, Robin Hood: Faceci w rajtuzach czy Płonące siodła oraz postać Lesliego Nielsena. Tym co łączy tych dwóch panów jest tytuł Dracula – Wampiry bez zębów, a skoro już jesteśmy przy wampirach, to niedawno trafiłem na bardzo interesującą, komiksową pozycję – parodię opowieści o krwiopijcach.

Czytelnicy komiksów muszą kojarzyć Mike’a Mignolę. Twórca Hellboya i współtwórca zeszytów zarówno z DC jak i Marvela od lat święci sukcesy. Głównie kojarzy się jednak z mrocznymi klimatami i poniekąd taki właśnie znajdujemy w jednym z jego najbardziej oryginalnych komiksów. Do spółki z Warwickiem Johnsonem-Cadwellem wziął się za historie o wampirach, tworząc przezabawną opowieść w krzywym zwierciadle zatytułowaną „Pan Higgins wraca do domu”.

Wydana w Polsce przez wydawnictwo Non Stop Comics pozycja opowiada o losach dwójki łowców wampirów, którzy szykują się na akcję ogromnych rozmiarów. Profesor Meinhardt i pan Knox wybierają się do zamku Golgów, gdzie ma odbyć się przyjęcie z okazji święta nieumarłych. Tam też planują spotkać i pokonać parę wampirów, ale by do tego doszło najpierw udają się do kogoś, kto miał już z nimi do czynienia. Do tytułowego pana Higginsa.

Pan Higgins po koszmarze, który przeżył w zamku Golgów obecnie przebywa pod opieką zakonnic. Nie jest pozytywnie nastawiony do powrotu w miejsce, które odebrało mu wszystko co najważniejsze. Bohaterom udaje się jednak go przekonać i w końcu ruszają z misją, a ta niebawem ma okazać się naprawdę szalona, absurdalna, nieprzewidywalna.

Ten krótki komiks to dobrze przemyślana, w odpowiednich miejscach wyolbrzymiona karykatura opowieści o łowcach wampirów. Jest tu wiele niespodziewanych wydarzeń, główni bohaterowie nie są żadnymi twardzielami i co najśmieszniejsze, w sumie nie robią zupełnie nic, a wampiry kończą tak jak byśmy się tego spodziewali. Absurdalne poczucie humoru od razu trafiło w mój gust. W odbiorze całości pomógł również styl w jakim „Pan Higgins wraca do domu” został narysowany. Kolejne okienka, wygląd bohaterów, ich otoczenie oraz miejsca w których przebywają zostały stworzone w formie karykatury.

Gdy natrafiłem na ten cieniutki komiks pomyślałem sobie, że to pewnie tylko jakaś prosta historyjka i nic więcej. Nie spodziewałem się tak fantastycznej, zabawnej historii z zaskakująco absurdalnym zakończeniem. Bardzo satysfakcjonująca lektura łącząca elementy horroru, komedii, a nawet odrobiny dramatu. Gorąco polecam!

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s