Recenzja serialu „Barry” sezon 1.

Dobrą zabawę można odnaleźć w najdziwniejszych miejscach. Choćby w historii zabójcy na zlecenie, który postanawia porzucić swój zawód i zostać… aktorem. Brzmi absurdalnie, a przez to niezwykle interesująco. Taki pomysł może okazać się wielkim niewypałem albo niesamowitym sukcesem. Na szczęście zwyciężyła druga opcja.

Barry jest bohaterem serialu HBO o takiej właśnie nazwie. Jest byłym marines, który wykonuje zlecenia zabójstw złych gości przekazywane mu przez Fuchesa. Traf chce, że jedno z tych zleceń prowadzi go do Los Angeles, gdzie znajduje on nowe powołanie. A przynajmniej tak mu się wydaje.

Serial został stworzony przez Aleca Berga, znanego przede wszystkim jako jednego ze scenarzystów „Seinfelda” i Billa Hadera, byłą gwiazdę SNL oraz wielu świetnych komedii. Ten pierwszy zajął się scenariuszem, a drugi nie tylko zagrał główną rolę, ale także wyreżyserował niektóre odcinki. Zatem na papierze mamy przepis na świetny program.

„Barry” składa się raptem z ośmiu półgodzinnych odcinków. W jego ramach śledzimy kilka wątków. O głównym już wspomniałem. Barry dostaje zlecenie, ale przy okazji zakochuje się w aktorstwie. Sęk jednak w tym, że zadanie idzie nie po jego myśli i choć bardzo chce zmienić branżę, cały czas coś wciąga go do współpracy z mafią. Na dodatek czeczeńską.

Barry chce być aktorem, przeszkadza mu w tym mafia, a na dodatek po piętach depcze mu policja. Służba ta została zresztą pokazana w przezabawny sposób. Nie widziałem tam ani jednego policjanta, który byłby w dobrej formie fizycznej, a w sytuacjach strzelanin i morderstw zachowują się dosyć sztucznie, a przez to komicznie.

Do kolejnego wątku zalicza się pewna aspirująca aktorka, która podejmuje kolejne próby zostania gwiazdą, niestety dosyć nieudane. Między Sally, bo tak jej na imię, a Barrym nawiązuje się więź, nie tylko na kanwie aktorskiej. 

Trzeba jeszcze dorzucić ekscentrycznego nauczyciela aktorstwa, Gene’a Cousineau świetnie zagranego przez Henry’ego Winklera. O aktorstwie wie niby wszystko, ale jak jest w rzeczywistość? Powiem wam tylko, że w związku z powyższym usłyszycie mnóstwo dowcipów.

Wśród obsady zdecydowanie wyróżniają się członkowie czeczeńskiej mafii. Tutaj błyszczy Glenn Fleshler, taki czeczeński Tony Soprano oraz Anthony Carrigan grający jego bardzo uczynną i miłą prawą rękę Noho Hanka, choć po wyglądzie byście tego nie powiedzieli. 

Jest to oczywiście komedia, ale nie brakuje tu akcji. Bill Hader z bronią zachowuje się jak prawdziwy zabójca, a sceny akcji zostały realistycznie zrealizowane. A broni jest tu co nie miara. Momentami jest naprawdę krwawo, ale zazwyczaj powoduje to lawiny śmiechu, a nie odruch wymiotny.

Jeśli moje powyższe wypociny nie przekonały was jeszcze do sięgnięcia po ten serial, to może trzy nagrody Emmy, w tym dla najlepszego aktora pierwszoplanowego i aktora drugoplanowego oraz masa innych nagród nowego programu HBO sprawią, że podobnie jak ja dostrzeżecie niezwykły potencjał i śmieszność tej historii. Idealna pozycja dla poszukujących niezobowiązującego relaksu.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s