„Czerwony Pająk” – Polski morderca przynudza

Obecnie w polskim kinie ciężko o dobry thriller. Gdy jakiś już się trafi, to przykuwa oczy krytyki i widzów. Nie inaczej rzecz się miała z filmem Marcina Koszałki pt. „Czerwony Pająk”. Opowiada on o historii krakowskiego seryjnego mordercy i zafascynowanego nim młodego chłopaka. Jeśli dodam, że akcja dzieje się w latach 60. to wydaje się, że mamy scenariusz na murowany sukces, prawda? No właśnie nie za bardzo. Uwaga na spoilery!

Karol jest przypadkowym świadkiem popełnionego morderstwa. Zaczyna więc śledzić przebieg sprawy w mediach. Fabuła rozwija się powoli, a szarości PRL-owskiego Krakowa tylko dodają mroku całej historii. Niestety szybko, na ekranie zaczynają się dziać niewytłumaczalne rzeczy. Karol jakimś cudem dochodzi do tego, że weterynarz jest mordercą. Jak do tego doszedł? Nie wiadomo. Jakby tego było mało, postanawia go skonfrontować podczas wizyty z psem znajomych. Tam wyjawia mu, że poznał jego tajemnicę, a weterynarz jeszcze mu się przyznaje! Jaki to ma sens?

Nie wiemy też skąd u bohatera dochodzi do fascynacji seryjnym zabójcą, ani czemu ten robi, to co robi. Najwidoczniej facet zabija bo musi. Nie zdradzając więcej szczegółów powiem, że zakończenie jest jeszcze gorsze. Nie wyjaśnione wątki po prostu nudzą. Napięcie wisi w powietrzu przez większość filmu, ale ostatecznie widz zostaje okradziony poprzez ostateczny rezultat przedstawiony na ekranie.

Przyczepić można by się także do postaci, bo w sumie nie pokazują nic ciekawego. Z drugiej strony Adamowi Woronowiczowi nie potrzeba wiele, żeby przekonująco zagrać zabójcę. Za każdym razem gdy się pojawia, czujemy się nieswojo. Kolejną zaletą jest niewątpliwie fakt nieprzewidywalności. W zasadzie nie wiemy kiedy zabójca uderzy ponownie i kto będzie jego ofiarą, choć reżyser daje nam małe wskazówki. W sumie, nieoczekiwane zakończenie także można uznać za mocny punkt, w końcu to przecież thriller.

Moim największym problemem było jednak rozwinięcie fabuły. Wszystko zostało opowiedziane wprost, a widz nie musi się nawet nad niczym zastanawiać. Całość podano nam na tacy. Choć nie wiedziałem co się stanie, to strasznie się nudziłem, żeby nie powiedzieć, że przysnąłem. Thriller powinien wciągać do ostatniej jego minuty, a po seansie wcisnąć w fotel tak mocno, że nie można się podnieść. Nie da się ukryć, że kolejny ciekawy pomysł na film wykorzystano w nie najlepszy sposób. Potencjał był duży, ostatecznie film wyszedł średni. Polecam go jednak obejrzeć chociażby dla samego Woronowicza, tajemniczego i przerażającego, a zarazem spokojnego i zamkniętego.

Ocena: 5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s