Jeśli stęskniliście się za Yuujim i jego niezwykłymi przygodami w świecie klątw to przygotujcie się na kolejny tom Jujutsu Kaisen. Manga powraca i od razu rzuca nas w wir niekończącej się akcji, nadprzyrodzonych mocy i spektakularnych walk. Zobaczmy co tym razem przygotował dla nas Gege Akutami.

Zakończenie trzeciego tomu mangi pozostawiło nas w napięciu. Okazało się bowiem, że dopiero co poznany przez głównego bohatera Junpei dał się zmanipulować potężnej klątwie Mohito. Ledwo zdążyliśmy go polubić, a wręcz się z nim zaprzyjaźnić, a autor zgotował nam taki zwrot akcji. Teraz wracamy do tego momentu by przekonać się czy Yuuji będzie w stanie zmierzyć się z kolegą.

Po raz kolejny Itadori przekonuje się gdzie leżą jego limity, co ogranicza jego rozwój i jak wiele pracy czeka go jeśli chce mierzyć się z najsilniejszymi przeciwnikami. W przypadku starcia bohaterów z Junpeiem i Mohito dochodzi jeszcze element emocjonalny i tak jak w poprzednim tomie skupiamy się nie tylko na efektownych walkach, ale także filozofii życia.

Poza tym wracamy również do wątku konfrontacji szkół Jujutsu i zjazdu integracyjnego techników z Kioto i Tokyo. W tym przypadku szybko przekonujemy się, że główni bohaterowie staną przed nie lada wyzwaniem, tym bardziej że będą mierzyć się nie z klątwami, a z innymi zaklinaczami.

Podobnie jak w poprzednich rozdziałach tak i w najnowszym tomie Jujutsu Kaisen nie zawiodło mnie w departamencie wizualnym. Możecie uszykować się na kolejną dawkę mrocznej energii płynącej z kart komiksu. Będzie krwawo i brutalnie, nikt się z nikim nie cacka, a w każdej chwili ktoś może zginąć. Akcja trzyma w napięciu i jest nieprzewidywalna. Gege Akutami potrafi wciągnąć czytelnika na całego, dając nadzieję na szczęśliwe zakończenie, by w pewnym momencie nami wstrząsnąć.

Chyba jedyne czego zabrakło mi tym razem w mandze wydawnictwa Waneko to pojawienie się nowego zagrożenia, a przynajmniej większe skupienie się na grupie klątw, które poznaliśmy w poprzednich tomach. Akcji jest co nie miara, ale można odnieść wrażenie, że fabuła zaczyna zwalniać. Być może to tylko tymczasowy zabieg i już niebawem czekają nas zaskakujące wydarzenia.

Za mną już czwarty tom Jujutsu Kaisen i czuję, że na dobre wsiąknąłem w świat klątw. Z wypiekami na twarzy wyczekuję premiery kolejnych rozdziałów, zastanawiając się jak Yuuji i jego przyjaciele poradzą sobie na zjeździe integracyjnym i co czeka ich po jego zakończeniu. O tym przekonamy się już niebawem.

Leave a Reply

%d bloggers like this: