Kultowa historia o smoczych kulach powraca z kolejnym, w pełni kolorowym tomem. Tym razem skupia się ona w całości na turnieju sztuk walki, w którym udział biorą nasi bohaterowie – Kuririn i Goku. Powracają znajome twarze, mamy niejedną niespodziankę, a nowe wydanie jest w pełni warte każdej wydanej na nie złotówki.

Siedemnaście kolejnych rozdziałów stworzonej przez Akirę Toriyamę opowieści to idealne połączenie sztuk walki i humoru. Wracając do serii po wielu latach dostrzegam, że historia jest co prawda bardzo prosta, skrojona pod najmłodszych, ale nawet starsi, bardziej doświadczeni czytelnicy są w stanie czerpać z niej mnóstwo przyjemności.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak udało się w tej kolorowej wersji ukazać pełnię dynamiki poszczególnych walk. Czytając mangę po prostu czuje się te emocje, ten stres, siłę, motywacje zawodników. Nieraz już to podkreślałem, ale muszę to zrobić ponownie. Dragon Ball Full Color jest dla mnie niczym odświeżona, a momentami wręcz ulepszona wersja pierwszego anime, które powstało na bazie tej mangi. Element nostalgii działa tu na mnie w 100%.

Co zaś tyczy się samej fabuły, to przechodzimy od eliminacji aż do finału turnieju sztuk walki. Manga pozostawia nas jednak bez odpowiedzi na pytanie kto ostatecznie zwycięży w tej rozgrywce. Przyglądamy się efektom morderczych treningów Kuririna i Goku, które odbyli pod okiem Żółwiego Pustelnika. Pojawia się również niejaki Jackie Chun, który do złudzenia przypomina wspomnianego mistrza sztuk walki, za wyjątkiem gęstych, pięknych włosów.

Tradycyjnie, mamy również dodatek, w którym znajdują się pytania i odpowiedzi, tym razem dotyczące wielkiego turnieju sztuk walki. Kolory są żywe, nie ma żadnych drukarskich wpadek, a jedyne do czego można by się tu przyczepić to słaba okładka. Fani Dragon Balla powinni to jednak przeboleć, choć trzeba przyznać, że nie zachęca ona do lektury.

Wiem, że żarty autora potrafią być bardzo proste, infantylne, a czasami sprośne, ale ten humor naprawdę do mnie trafia. Do tego dochodzą jeszcze te wszystkie detale, które w kolorze zrobiły na mnie jeszcze większe wrażenie niż w wersji oryginalnej. Dragon Ball Full Color to inwestycja warta wydania każdych pieniędzy.

1 thought on “Recenzja mangi „Dragon Ball Full Color” Tom 3

Leave a Reply

%d bloggers like this: