Recenzja mangi „Ranma 1/2” wydanie specjalne tom 3

Ranma Saotome to nastolatek, który nie ma łatwo w życiu. Jego ojciec znalazł mu już przyszłą żonę, oczywiście nie konsultując się w tej sprawie z synem. Jakby tego było mało, chłopak padł ofiarą klątwy, za sprawą której przemienia się w dziewczynę. Te dwa elementy są źródłem wielu kolorowych, zabawnych i zaskakujących perypetii w jego życiu. Kolejne z nich poznajemy w trzecim tomie specjalnego wydania mangi, które ukazuje się w naszym kraju nakładem wydawnictwa J. P. F.

Najnowsza porcja przygód Ranmy rozpoczyna się od pojedynku między jego narzeczoną Akane, a tajemniczą wojowniczką, która w wyniku typowego dla tej historii nieporozumienia wierzy, że bohater zostanie jej mężem. I podobnie jak miało to miejsce w wielu poprzednich rozdziałach walka ma niespodziewany finał i jest punktem wyjścia do następnych, oryginalnych opowieści pani Rumiko Takahashi.

Akane za sprawą tajemnej techniki swojej przeciwniczki Shampoo zupełnie zapomina o Ranmie. Wydawało by się, że będzie to bohaterowi na rękę, ale jak się szybko okazuje jest zupełnie inaczej. Chłopak za wszelką cenę stara się przywrócić dziewczynie pamięć. By tego dokonać będzie jednak musiał stoczyć niejeden pojedynek, a więc przyda mu się jego znajomość sztuk walki.

Tym razem autorka proponuje nam m. in. bitwę o magiczny szampon, zdradza słaby punkt Ranmy, wprowadzając postać mającego obsesję na punkcie Akane fotografa, na dłużej pozostawia głównego bohatera w kobiecej postaci, a także zabiera nas nad morze. Postać Shampoo wprowadza do historii nową dynamikę. Do tej pory przyglądaliśmy się temu jak Ranma niechętnie podchodzi do swoich zaręczyn, dając jednak sygnały ciepłych uczuć względem narzeczonej. Tym razem jest on bardziej obiektem westchnień i naprawdę musi odganiać się od nowej bohaterki.

W trzecim tomie specjalnego wydania mangi jest humor, akcja, trochę sprośnych żartów i golizny. Choć mamy poczucie, że historia niespecjalnie posuwa się do przodu, to jest ona na tyle zabawna, dynamiczna i wciągająca, że zupełnie o tym zapominamy. Po przeczytaniu najnowszej porcji rozdziałów, z wielką ekscytacją wyczekuję następnej dawki przygód Ranmy i reszty bohaterów.

Zwroty akcji takie jak strach przed kotami i koci styl walki czy wyścig z arbuzami w pełni wpasują się w moje poczucie humoru. Zdążyłem polubić nie tylko żarty, ale także artystyczny styl Rumiko Takahashi. Często łapię się na tym, że bardzo skupiam się na detalach, a do tych autorka przywiązuje wagę (wystarczy wspomnieć słup, na którym wisi harmonogram wywozu śmieci!). Potrafi świetnie łączyć komedię i akcję, za sprawą czego tak wiele osób pokochało mangę Ranma 1/2.

Na koniec warto podkreślić, że wydawnictwo nie zawodzi pod względem tych specjalnych wydań kultowych tytułów. Taki tom na półce z mangami to nie lada gratka. Piękne wydanie, bardzo dobre tłumaczenie, w przypadku którego w ogóle nie łapiemy się za głowę, a do tego jeszcze krótki wywiad z autorką i analiza stylu walki głównego bohatera oraz jego pierwszych potyczek, które miały miejsce w poprzednich rozdziałach. Wydanie ma swoją cenę, ale jest w pełni jej warte.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s