Dla wielu osób Gwiezdne Wojny to przede wszystkim starcie Jasnej i Ciemnej Strony Mocy, odwieczna walka dobra ze złem, konflikt Jedi z Sithami. Gwiezdne Wojny to jednak o wiele więcej. Mieliśmy okazję się o tym przekonać na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, gdy co rusz ukazywały się nowe gry, książki i komiksy osadzone w odległej galaktyce, a traktowały one nie tylko o Jedi i Sithach, ale także o gwiezdnych pilotach, łowcach nagród, droidach, zabierając nas w najróżniejsze zakamarki tego świata. Jedną z takich pozycji jest Star Wars: Ostatni strzał.

Książka od wydawnictwa Uroboros skupia się na dwóch z najpopularniejszych łotrzyków w uniwersum, czyli Hanie Solo i Lando Calrissianie. Obu panów doganiają wydarzenia z przeszłości i choć mają ze sobą nie po drodze, to będą zmuszeni ponownie połączyć siły, znaleźć tajemnicze urządzenie, a tym samym wykaraskać się z kłopotów.

Star Wars: Ostatni strzał prezentuje nam kilka linii czasu. W podstawowej, spotykamy Hana i Lando po wydarzeniach z Powrotu Jedi. Pierwszy założył rodzinę i doczekał się syna. Drugi wciąż jest łotrzykiem z szelmowskim uśmiechem, ale wiele wskazuje na to, że pragnie od życia czegoś więcej niż tylko uciech. Obaj bohaterowie zostają nam również przedstawieni w przeszłości, co daje nam ciekawe porównanie między tym jacy byli, a tym jacy się stali. Poza tym mamy również wątek prezentujący historię głównego antagonisty.

Książka bazuje na prostym schemacie. Bohaterowie spotykają się, gdy już odłożą na bok niesnaski między sobą ruszają na misję. By ją wykonać potrzebują członków załogi, a zatem ich rekrutują. Potem od jednej poszlaki do kolejnej zmierzają do znalezienia urządzenia zwanego transmiterem Phylanx. Odkrywają również jego przeznaczenie, a zupełnie przy okazji ratują galaktykę przed zagładą.

Jeśli jesteście fanami nowej „ery” Gwiezdnych Wojen od kiedy franczyzę przejął Disney, to z pewnością kojarzycie film Han Solo: Gwiezdne wojny – historie. Książka uzupełnia wydarzenia przedstawione w kinowej produkcji, obrazując nam również co działo się później z Lando i Hanem. To właśnie sposób w jaki przedstawione zostały sylwetki tych bohaterów stanowi według mnie najmocniejszy i najciekawszy punkt Star Wars: Ostatni strzał.

Bardzo spodobało mi się przedstawienie Hana Solo jako ojca i męża w porównaniu z jego szalonymi wyczynami z młodości. Podobnie jest zresztą z Calrissianem choć w jego przypadku obserwujemy jak ten szelma i podrywacz dojrzewa i potrafi się nawet zakochać. Czytając kolejne strony książki miałem wrażenie, że autor pokazał nam tych dwóch niesamowitych facetów takimi jakimi zapamiętałem ich po seansie Powrotu Jedi. Doskonale rozumie ich charakter, motywacje, a jednocześnie dodaje do nich coś nowego, oryginalnego, w duchu Gwiezdnych Wojen George’a Lucasa.

Oprócz wspomnianej dwójki poznajemy nowych bohaterów. W ich przypadku nie jest może tak dobrze jak z Hanem i Lando, ale jest to zróżnicowana i oryginalna grupka. Wśród niej znalazło się miejsce dla odważnej przedstawicielki rasy Twi’lek, wybuchowej Ewoczki, a także zadziornego pilota, który ma czelność podawać się za Hana Solo. Do tego powracają również Leia oraz Chewbacca.

Star Wars: Ostatni strzał nie jest może najbardziej oryginalną i wciągającą pozycją z gwiezdnego uniwersum, ale możliwość ponownego obcowania z pilotami Sokoła Millenium sprawiła mi wielką frajdę. Czytanie o ich perypetiach mija naprawdę szybko i nie nudzi. Chciałoby się jedynie zobaczyć ich przygody w większej skali, by były opowiedziane z większym rozmachem. Jako uzupełnienie historii Lando Calrissiana i Hana Solo tytuł ten sprawdza się bardzo dobrze jednak jako samodzielny utwór science-fiction wypada co najwyżej poprawnie. Jeśli zatem nie jesteście „wkręceni” w Gwiezdne Wojny to nie znajdziecie tu niczego nadzwyczajne, a jeśli jesteście pasjonatami tego uniwersum to książka będzie dla was dobrą zabawą.

Leave a Reply

%d bloggers like this: