Klasyka kina #1 Dawno temu w Ameryce

Jako, że przez większość życia częściej oglądam filmy „stare” niż kinowe premiery, postanowiłem stworzyć cykl Klasyka kina. Będę w nim przyglądał się kultowym tytułom z przeszłości, które każdy kinomaniak powinien obejrzeć. Na pierwszy ogień trafiła jedna z moich ulubionych produkcji, pt. Dawno temu w Ameryce.

Film z 1984 r. to opus magnum włoskiego reżysera Sergio Leone. Najpewniej kojarzycie go z westernowej trylogii dolarowej, w której skład wchodzą Za garść dolarów, Za kilka dolarów więcej oraz Dobry, zły i brzydki. Fascynacja Włocha Stanami Zjednoczonymi widoczna jest również w jego ostatnim filmie. Dawno temu w Ameryce to gangsterski dramat, który jednak w odróżnieniu od wielu powstałych do tego momenty tytułów nie idealizuje wizerunku gangstera.

Film opowiada historię gangstera Davida „Kluchy” Aaronsona, który po ponad trzydziestu latach wraca do rodzinnego Nowego Jorku by zmierzyć się ze swoją przeszłością. Na przestrzeni niemal 4 godzin poznajemy bohatera w różnych etapach jego życia, obserwując jak kształtowały się jego relacje z przyjaciółmi oraz jego ukochaną.

Dawno temu w Ameryce przykuwa uwagę widza przede wszystkim dzięki pokazaniu brutalności gangsterów. Z jednej strony widzimy ich jako niewinne dzieci, które robią to co muszą by przetrwać. Mają marzenia i choć wiążą się one z łamaniem prawa, to chcemy ich wspierać w tych dążeniach. Sami kiedyś byliśmy dziećmi i mieliśmy różne, często głupie pomysły. Część z nas została lekarzami, policjantami, nauczycielami czy sprzedawcami, a jakaś grupa osób z pewnością została przestępcami czy nawet zabójcami. Z drugiej strony widzimy bohaterów już jako dorosłych i choć mogliby ograniczyć się jedynie do nielegalnej sprzedaży alkoholu, to parają się również morderstwami, kradzieżami, czy wymuszeniami.

Sergio Leone prezentuje nam niezwykły kontrast. Najdziwniejsze w tym jest jednak to, że nawet gdy „Klucha” i jego partnerzy dokonują tych ohydnych, bestialskich czynów, gdzieś w nas tli się nadzieja. Nadzieja, że ich życie wcale nie musi skończyć tak jak to zostało pokazane na wstępie filmu. Wiemy, że tak nie będzie, a jednak magia Dawno temu w Ameryce trzyma nas w tym uczuciu, aż do samego końca.

Oglądając film miałem wrażenie jakby każdy jego kadr był idealny, doskonale zaplanowany i zrealizowany przez reżysera. Wszelkie gesty postaci, zbliżenia na konkretne części ich ciała, ujęcia przechodzące od wielkiej skali do historii jednego człowieka. Byłem naprawdę zachwycony każdą minutą Dawno temu w Ameryce. Niesamowite zdjęcia zostały zrobione w dużej mierze we Włoszech, choć film kręcono także w Nowy Jorku (oczywiście), Montrealu, Paryżu, czy New Jersey.

Na osobne miejsce zasługuje tutaj muzyka autorstwa Ennio Morricone. Włoski kompozytor, który ma na swoim koncie ścieżki dźwiękowe do wspomnianej wcześniej trylogii dolarowej, a także takich tytułów jak Nienawistna Ósemka, Coś, Purpura i Czerń, Misja, Nietykalni, Frantic, Bugsy, Wilk czy Malena w filmie Sergio Leone przeszedł samego siebie. Sposób w jaki za sprawą poszczególnych utworów oraz każdych ich najmniejszych dźwięków w jednym scenie potrafi przejść od radości do dramatu jest nieziemski. Melodie idealnie pasują do poszczególnych scen, dzięki nim z jeszcze większą siłą przeżywamy kolejne wydarzenia z życia Kluchy, Maxa, Patsy’ego i Zezowatego. Te wszystkie uczucia towarzyszą nam nawet gdy słuchamy ścieżki w oderwaniu od obrazu. Coś niesamowitego.

Co zaś tyczy się obsady aktorskiej, także i w tym aspekcie wszystko wydaje się być szyte na miarę. W głównych rolach oglądamy Roberta De Niro i Jamesa Woodsa, a na ekranie partnerują im m. in. Elizabeth McGovern, William Forsythe, Tuesday Weld, James Hayden, czy Treat Williams i Joe Pesci. I każdy z członków obsady spisuje się tutaj świetnie. Ma się jednak wrażenie, że Sergio Leone po prostu dokładnie wiedział czego chce od każdej osoby, a aktorzy i aktorki po prostu nie musieli się dodatkowo wysilać by stworzyć niezapomniane kreacje. Najbardziej w pamięć zapadli mi młodzi aktorzy, którzy wcielili się w dziecięce wersje głównych bohaterów. Z dziećmi w filmach bywa bowiem różnie i mieliśmy już okazję zobaczyć wiele przestrzelonych występów by wspomnieć chociażby Anakina Skywalkera w Mrocznym Widmie. Tutaj młodzi aktorzy nie ustępują dorosłym. Chapeau bas!

A o czym tak właściwie jest ten film? Oczywiście, jest to historia gangsterska rozgrywająca się na przestrzeni kilkudziesięciu lat, przede wszystkim w okresie prohibicji. Dawno temu w Ameryce to jednak o wiele więcej. To film o miłości, o przyjaźni, o zdradzie i rehabilitacji. Nie zdradzając wam istotnych szczegółów z fabuły, trzeba powiedzieć, że każdy widz na własny sposób zinterpretuje rozgrywające się przed jego oczami wydarzenia oraz ich finał. Z pewnością jest to tytuł, który mierzy się z mitem amerykańskiego snu, a także wizerunkiem gangstera, który jest tutaj brutalny i bezwzględny.

Po przeczytaniu tej laurki możecie się zastanawiać jak to się stało, że Dawno temu w Ameryce nie zgarnęło najważniejszych nagród w przemyśle kinowym? Amerykanie uważali, że widz nie będzie w stanie wysiedzieć w kinie na niemal cztero-godzinnym filmie, czy nie zrozumieją zaburzonej chronologii i postanowili skrócić film i zmontować go na własne widzi mi się. W ten oto sposób produkcja zarobiła w Stanach Zjednoczonych raptem 5 mln dolarów. Gorąco zachęcam was do przeczytania artykułu (po angielsku), w którym w sposób szczegółowy została przedstawiona historia powstawania filmu oraz tego co miało miejsce po jego premierze. Pozwoli wam to jeszcze lepiej zrozumieć wysiłek jaki włożył w to arcydzieło Sergio Leone.

Mam nadzieję, że tą krótką charakterystyką zdołałem zainteresować was kultowym tytułem jakim jest Dawno temu w Ameryce. Sam jestem wielkim fanem kina gangsterskiego, więc prędzej czy później musiałem sięgnąć po tę pozycję. Wydaje mi się jednak, że każdy znajdzie w niej historię, z którą w jakimś stopniu będzie w stanie się utożsamić i choćby z tego powodu jeśli nie za sprawą fantastycznej obsady, cudownej muzyki, czy pieczołowicie nakręconych obrazów trzeba ten film zobaczyć.

Zdjęcia: Netflix

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s