Recenzja serialu Candy

Nie wiem jak wy, ale ja lubię historie, po których obejrzeniu widz łapie się za głowę i zastanawia jakim cudem to mogło się naprawdę wydarzyć. Zazwyczaj są to opowieści kryminalne, dotyczące zaskakujących morderstw. Do takich zalicza się jeden z najnowszych seriali limitowanych Hulu zatytułowany Candy.

Candy to nie tylko tytuł, ale również imię głównej bohaterki amerykańskiej produkcji. Mamy lata 80., w kinach grają najnowszą część Gwiezdnych Wojen, a pewna gospodyni domowa szykuje dzień pełen atrakcji dla dwójki swoich dzieci oraz córki jednej z sąsiadek. Wydaje się być szczęśliwą kobietą, z fajnymi dzieciakami, kochanym mężem, pięknym domem, itd. Nic nie wskazuje na to, że w miejscowości Wylie w stanie Teksas dojdzie do tragedii.

Ta z pozoru doskonała osoba okazuje się być sprawczynią wspomnianego zabójstwa. Sześcioodcinkowy serial przedstawia nam jak do niego doszło, czy bohaterka została złapana oraz jakie były jej dalsze losy. Candy to jedna z tych historii, które pokazują, że zło tkwi w każdym z nas. Najczęściej jest głęboko uśpione, ale każdy z nas ma swój limit, a ten przekroczyła gospodyni z Teksasu.

Candy to przede wszystkim świetna tytułowa rola Jessiki Biel, która idealnie balansuje między dobrem, a złem, powoli zanurzając się w grzechu. Do tego twórcy serialu bardzo dobrze spisali się w kwestii przedstawienia nam lat 80. oraz zwyczajnych amerykańskich przedmieść z ich zwyczajnymi problemami. Zdjęcia, muzyka, aktorstwo, wszystkie z tych elementów tutaj „zagrały”.

Niestety, w pewnym momencie ma się jednak wrażenie jakby historia bardzo się dłużyła, a rosnące napięcie nie trzyma nas już pełnych emocji na skraju naszych siedzeń, lecz zaczyna nas nudzić. To jeden z największych mankamentów tego dobrze napisanego i zagranego serialu.

Candy oglądamy przede wszystkim by dowiedzieć się jak potoczyła się historia bohaterki. Trzeba przyznać, że jej zakończenie jest naprawdę zaskakujące i daje widzowi satysfakcję z oglądania. Seans zdecydowanie nie był stratą czasu.

Zdjęcia: Hulu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s