Wielka woda

Gdy wielka platforma streamingowa, jaką niewątpliwie jest Netflix, daje szanse polskim produkcjom, po prostu trzeba je obejrzeć. Najnowszy pomysł jaki przekształcono w serial dotyczy wydarzeń z lipca 1997 r. Dziś żyje wiele młodych ludzi, którzy nie mają o nich pojęcia. Mowa o powodzi, która nawiedziła Wrocław, na zawsze zmieniając życie jego mieszkańców. Część z ich historii zawarto w serialu Wielka woda.

Sześcioodcinkowy serial śledzi losy zwyczajnych osób, które walczyły o przetrwanie, a także postaci, które podejmowały decyzje, mające ocalić Wrocław przed wielką falą. Jak się przekonujemy, część z nich była trafna, inne były niewłaściwe. Za każdym razem na szali znajdował się jednak dobytek, a nawet życie zwyczajnych ludzi.

Wielka woda – trzy perspektywy

Wielka woda przedstawia nam wydarzenia z kilku perspektyw. Główną bohaterką jest pani hydrolog Jaśmina Tremer, która zostaje zaproszona do Wrocławia na konsultacje w sprawie rosnących poziomów wody i związanego z tym zagrożenia. Już w pierwszych minutach serialu przekonujemy się, że ma ona twardy charakter i współpraca z kobietą nie będzie należała do najłatwiejszych.

Kolejna perspektywa dotyczy osób ze szczytów władzy lokalnej, regionalnej, a nawet państwowej. I tak poznajemy rzutkiego i przebojowego prezydenta Wrocławia, rozgarniętego i oczytanego wojewodę wrocławskiego, panią sołtys wsi Kęty oraz na dobre skażonego przez ciemną stronę polityki pana wiceministra, któremu bardziej zależy na wygranych wyborach niż na losie wyborców. W tym przypadku mamy bardzo zróżnicowaną perspektywę, gdyż część polityków irytuje nas niemiłosiernie, a pozostałym kibicujemy.

Mamy również punkt widzenia mieszkańców, osób narażonych na utratę całego swojego dobrobytu. Tutaj twórcy przede wszystkim skupiają się na postaci Andrzeja Rębacza, mieszkańca wsi Kęty. To on mobilizuje mieszkańców wsi by nie pozwolili wysadzić wałów. Chce za wszelką cenę uchronić dziedzictwo swojego schorowanego ojca. Nie bierze jednak pod uwagę faktu, że takie postępowanie może doprowadzić do zalania Wrocławia kosztem maleńkiej wsi.

Wielka woda

Wielka woda świetnie, w sposób przejrzysty i zrozumiały opowiada nam jak i dlaczego doszło do powodzi. Dowiadujemy się jak można było jej zapobiec. Jednocześnie widzimy, że jest to bardzo stresująca sytuacja, która wpływa na podejmowane decyzje. Niestety, jak zdążyłem już wspomnieć, nie wszystkie są słuszne. Pod tym względem serial trzyma w napięciu, które doskonale buduje.

Produkcję Netflixa trzeba pochwalić za dokumentalne zacięcie. Rozmach z jakim zrealizowano sceny powodzi robi ogromne wrażenie. Ma się wrażenie, że to wszystko dokładnie się tak wydarzyło i że nie ma tu ani grama koloryzowania. Nie oznacza to jednak, że twórcy pozbawili serial pewnych wątków dramatycznych, które miałby ubarwić fabułę i jeszcze bardziej zaciekawić widza.

Dokument – tak, dramat – nie

Wspomniane wyżej historie nie do końca przypadły mi do gustu. Nie wystarczyło, że pani hydrolog jest przebojowa i wyszczekana. Trzeba było dodać do jej historii narkomańską przeszłość, chorobliwie otyłą matkę oraz opuszczoną córkę, z której ojcem przyjdzie jej teraz pracować. Dla mnie to „lekka” przesada, która momentami niepotrzebnie odwraca uwagę od ważniejszych kwestii.

Wielka woda

Tym bardziej zastanawiam się czemu do małych ról zatrudniono tutaj tak wielkie postaci polskiego aktorstwa jak Anna Dymna i Jerzy Trela? W sumie na ekranie byli pewnie przez kilkanaście minut i nic wielkiego nie pokazali. Zresztą, jest tu wiele postaci epizodycznych, które do serialu niewiele wnoszą. Na przykład nagle twórcy dodają wątek żołnierza, który podkochuje się w pielęgniarce.

Wielka woda, to serial dobrze zagrany. W pamięć zapada nam przede wszystkim główna bohaterka zagrana przez Agnieszkę Żulewską. Świetnie zaprezentowali się również Tomasz Kot, Ireneusz Czop, czy Leszek Lichota. Jak dla mnie show skradł jednak Lech Dyblik. Zapewne kojarzycie tego aktora ze Świata według Kiepskich, czy wielu pomniejszych ról w takich filmach jak chociażby Kiler, Drogówka, czy Wesele. Tutaj brawurowo odgrywa postać mieszkańca wsi, który podburza mieszkańców, nawrzuca władzy i nie raz rzuci w ich stronę wyzwiskiem. Pierwszy do gadki i pierwszy do bitki, a jeśli chodzi o tą drugą, to w pewnym momencie zamierza wręcz wykorzystać w tym celu zbitą butelkę! Złoto.

Podsumowanie

Wielka woda nie uniknęła pewnych błędów, ale to produkcja ciekawa, wciągająca i przekonująca. Właśnie takich tytułów nam potrzeba by pokazać, że w Polsce potrafimy tworzyć świetne historie. Oglądalność jaką może pochwalić się serial doskonale o tym świadczy, a jest to tytuł, który każdy Polak, młodszy czy starszy, powinien zobaczyć.

Zdjęcia: Netflix

Leave a Reply

%d bloggers like this: