Dragon Ball Full Color

Koniec jednej historii, to często także początek innej. Tak właśnie jest w przypadku kultowej mangi Dragon Ball. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy mogliście przeczytać Sagę o młodym Goku, która dobiegła końca wraz z ósmym tomem japońskiego komiksu. Nie było to jednak ostatnie słowo pana Toriyamy. Kolejna porcja pięknie wydanego w naszym kraju Dragon Ball Full Color nosi podtytuł Saga o Szatanie Piccolo z pewnością zaskoczyła i zaskoczy niejednego czytelnika. Zobaczmy dlaczego.

Gwoli ścisłości, przypomnijmy w jakim momencie pożegnaliśmy Goku i jego przyjaciół. Nasz bohater przegrał niestety w Wielkim Turnieju Sztuk Walki z Ten Shinhanem, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Początkowo opryskliwy i bezlitosny przeciwnik przejrzał bowiem na oczy i zaczął zmieniać swoje postępowanie, krocząc ścieżką dobra. Wszystko zmierzało w kierunku szczęśliwego zakończenia dopóki nie okazało się, że jeden z naszych ulubieńców, Kuririn zmarł!

Z takim obrazem zostawił nas Akira Toriyama w poprzednim rozdziale swojej historii. Nikt nie mógł się chyba spodziewać, że od tego momentu Dragon Ball, choć wciąż pełen charakterystycznego humoru i odrobiny głupkowatości, stanie się zdecydowanie bardziej poważny. Do tego stopnia, że nasz dobroduszny Goku otwarcie mówi o zabiciu tego kto zrobił to Kuririnowi! A jak się niedługo przekonujemy, z tak brutalnym, sadystycznym i po prostu złym rywalem nie mieliśmy jeszcze do czynienia.

Dragon Ball Full Color

Niespodziewana zmiana tonu

Tak. Dragon Ball Full Color robi się mroczniejszy i poważniejszy. Muszę przyznać, że jest to miła odmiana. Na tym etapie niektórzy czytelnicy mogliby pomyśleć, że autor mangi nie ma do zaoferowania nic więcej poza zabawnymi postaciami, sprośnym humorem i sztukami walki. Zagrożenie nigdy wcześniej nie było tak wielkie i dostrzegamy to w zachowaniu bohaterów. Jedynie Goku pozostaje pewny siebie i zmotywowany, nie do końca licząc się ze słowami swojego mistrza, który przestrzega go przed siłą tajemniczego Piccolo.

Ten tom mangi zdecydowanie zaskakuje. Robi się trochę jak w Grze o tron. Każdy może zginąć. Goku w końcu trafia na godnego siebie przeciwnika i przegrywa! Toriyama sugeruje nam jednak, że bohater być może podda się jakiemuś treningowi, ale nie zdradza w tym temacie zbyt wiele. Pojawia się też zabawny choć zarozumiały Yajirobe, którego imię przetłumaczono na Żarłomir! Pasuje mu, gdyż zjada nawet jednego z potworów Piccolo.

Dragon Ball Full Color

Podsumujmy

Wydanie mangi w kolorze jak zwykle jest przepiękne. Poza tym dostajemy również, aż siedem stron dodatków z pytaniami i odpowiedziami dotyczącymi mangi! Jest co poczytać, choć niektóre z faktów wykraczają w przyszłość poza dotychczasową fabułę, więc uważajcie na spoilery. Myślę również, że w przypadku tego tomu Dragon Ball Full Color należy pochwalić autora za wizerunek Piccolo. Udało mu się stworzyć postać, która jest jednocześnie odpychająca, przerażająca i potężna zarazem. Jedno spojrzenie wystarczy byśmy stwierdzili, że z tym kolesiem lepiej nie zadzierać.

Świetny jest ten pierwszy tom Sagi o Szatanie Piccolo. Historia wciąga. Jest dużo niespodzianek. Jest poważnie, ale autor nie zapomina o humorze. Akcja się nie kończy, a czytelnik z zaciekawieniem wypatruje dalszego ciągu historii. Jak bohaterom uda się przeciwstawić potworowi? Tym bardziej, że obok Kuririna żegnamy się z kolejną prominentną postacią! Gorąco polecam!

Ocena: 8/10

Leave a Reply

%d bloggers like this: