Deadpool

Jeden z moich ulubionych, a zarazem najbardziej zwariowanych bohaterów Marvela powraca z nowymi przygodami. Na polskim rynku ukazała się bowiem jakiś czas temu nowa komiksowa kolekcja – Ciemna Strona Marvela. W jej ramach poznajemy perypetie postaci na granicy dobra i zła. Są tu złoczyńcy, antybohaterowie, a także herosi, którzy nieraz musieli dokonać kontrowersyjnych decyzji by osiągnąć swój cel. Tym razem wybór padł na stukniętego najemnika, nagminnie łamiącego czwartą ścianę. Deadpool. Zapraszam.

W przypadku tego tomu twórcy kolekcji raczą nas trzema historiami. Dwie z nich, krótsze, a tym samym mniej złożone, choć bardzo zakręcone są autorstwa Skottiego Younga i Nica Kleina. Danie główne to z kolei pomysł Christophera Hastingsa i Salvy Espina. Zacznijmy jednak od tych dwóch pierwszych.

Deadpool rozprawia się z Mikołajem

Łatwo można się domyślić o czym opowiada komiks W Święta o nas nie pamięta! Tak Deadpool kontra Święty Mikołaj. Ktoś naprawdę wpadł na taki pomysł i ani przez chwilę nie ograniczał swojej wyobraźni. Mikołaj dał ciała i nie przyniósł dzieciom prezentów. Co zatem postanowiły zrobić? Wynająć płatnego zabójcę, żeby zajął się staruszkiem. Kto jest skłonny podjąć się tego nietypowego zadania? Oczywiście, Deadpool.

W ramach tej szalonej historii poznajemy smutny powód, dla którego Święty przestał rozdawać prezenty. A to wszystko wina zachłannego elfa. Jest też happy end, ale zanim do tego dojdzie musi mieć miejsce pojedynek wszechczasów, czyli Deadpool staje w szranki z wcale nie tak miłym i grubaskowatym Mikołajem. Jest krwawo i brutalnie, a całość została przedstawiona w naprawdę realistycznym stylu z porządną dawką czarnego humoru. W sam raz na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia.

Deadpool

Co dwóch szaleńców to nie jeden

Kolejny komiks, utrzymany w podobnym choć nieco bardziej kolorowym stylu wizualnym, to Madcapped! z 2014 r. Przedstawia on spotkanie z Deadpoola z równie szalonym, pojechanym i nienormalnym gościem co on. Nosi imię Madcap, nie można go zabić i potrafi wszystkim nieźle namieszać w głowie. Nieporozumienie z wielkimi herosami (Thorem i Daredevilem) doprowadza do spopielenia obu panów. I tu pojawia się problem bo z tej kupki popiołu nie powracają dwie osoby, ale jedna. Tak. Dwaj wariaci połączyli się w jedno ciało. Tylko Deadpool ma z tym pewien problem.

Na kolejnych stronach tej historii jesteśmy świadkami niezwykłej narracji głównego bohatera z Madcapem, który kontrolując jego ciało nieźle uprzykrza mu życie. Z czasem znajdują jednak pewną bardzo cienką nić porozumienia. W końcu obaj są nieźle walnięci i z pomocą dwójki superbohaterów wracają na odpowiednie miejsce w świecie. Ten komiks to jest ten, za przeproszeniem, popieprzony humor, za który kochamy Deadpoola. Nic dodać, nic ująć. A do tego kontrast między poważnymi, wręcz dramatycznie usposobionymi herosami Marvela, a wspomnianą dwójką jest po prostu komiczny!

Deadpool

Nazywam się Dead. Dead Pool

W ten oto sposób dochodzimy do wisienki na torcie. Jest nią komiks Tajny agent Deadpool z 2018 r. To niezwykle smaczna, zabawna, nabijająca się z gatunku szpiegowskich historii opowieść o tym jak Deadpool przejął tożsamość tajnego agenta, angażując się w walkę z sekretną organizacją i na chwilę mógł zapomnieć jak cały świat go nienawidzi. I tak mamy parodię Jamesa Bonda i naigrywanie się z tego typu produkcji. Oczywiście, z domieszką wariactwa, jatki, zaskakujących zwrotów akcji, a nawet boskiego ołówka.

Ależ to jest świetnie napisany komiks! Tak wciąga, że w pewnym momencie nie zwracamy uwagi na pewne oczywiste fakty, które później zaskakują nas ze zdwojoną siłą. A wskazówki mamy porozmieszczane w różnych miejscach. Z jednej strony twórcy podążają tropem szpiegowskiej historii, z drugiej potrafią w genialny i nieoczywisty sposób ją wyśmiać. Mamy faceta od wynalazków, Deadpoola paradującego ze sztuczną skórą i nie posiadającego pełni umiejętności zmarłego tajnego agenta, pod którego się podszywa.

Deadpool

Szata graficzna komiksu jest naprawdę barwna, podążająca bardziej w kierunku kreskówkowym niż realistycznym. Dobrze współgra to z panującym tu klimatem parodii. Deadpool ma z tego wszystkiego niezły ubaw, a ta atmosfera udziela się czytelnikowi. Przez historię przechodzimy błyskawicznie, a na sam koniec możemy jedynie żałować, że nie ma dalszego ciągu. To jest bardzo dobry powód by zaopatrzyć się w ten właśnie tom serii.

Ocena: 8,5/10

Leave a Reply

%d bloggers like this: