Król Szamanów

Mówi się, że „rodziny się nie wybiera”. Możemy ją kochać lub nienawidzić, ale ostatecznie to nasza rodzina. Według mnie powinno dążyć się do zacieśniania więzów rodzinnych i rozwiązywania konfliktów, a nie odwrotnie. Czasem przybierają one jednak ogromnych rozmiarów. Tak jest zdecydowanie w przypadku rodziny Tao, a przede wszystkim w relacji syna z ojcem – Rena Tao z Enem Tao i to na niej w dużej mierze koncentruje się ósmy tom mangi Król Szamanów.

Zakończenie kwalifikacji do turnieju szamanów

Wydawana w Polsce przez Studio JG manga powraca z ósmym już tomem perypetii, łączących świat żywych i martwych szamanów. Zaczynamy od mocnego akcentu jakim jest finał ekscytującej walki Yoh z Renem. Jej wynik okazuje się być niezwykle zaskakujący i dramatyczny. Przypomnijmy bowiem, że nasz główny bohater musiał wygrać ten pojedynek by awansować do turnieju szamanów! A tutaj mamy remis! I co dalej? Tego dowiadujemy się od nadzorującej rozgrywki rady.

Gdy cała sprawa zostaje wyjaśniona i obaj bohaterowie (oczywiście) awansują dalej, przychodzi czas na relaks i odrobinę zabawy. Wkrótce Yoh i spółkę czekają bowiem kolejne wymagające wyzwania. Dobry humor udziela się nawet Renowi, który spędza wolny czas z paczką Asakury. Mamy dużo luzu i humoru, aż tu nagle nadciąga kolejna niespodzianka. Pojawiają się nowi bohaterowie, którzy postanawiają wybadać, a nawet wykończyć konkurencję przed turniejem. Jak mogliśmy się spodziewać, wyluzowany Yoh w ogóle się tego nie spodziewał.

Król Szamanów

Z kolei ostatni i według mnie najciekawsza część tego tomu mangi Król Szamanów koncentruje się na rodzinie Tao. Jako, że Ren do tej pory był przedstawiany jako zarozumiały i bezlitosny chłopak, a jego siostra władała ożywionym mistrzem sztuk walki, przeczuwaliśmy, że reszta rodziny nie jest lepsza. Szybko okazuje się, że przyczyną całego zła w rodzinie jest bezwzględny, brutalny i potężny ojciec En Tao. W końcu dochodzi do jego konfrontacji z synem, która źle kończy się dla tego drugiego. Ktoś będzie musiał go ocalić i my już dobrze wiemy kto to będzie.

Dominuje różnorodność

Jak zatem widzicie, najnowsza porcja rozdziałów japońskiego komiksu oferuje dużą różnorodność. Jest coś dla fanów fantasy, lubujących się w specjalnych mocach szamanów. Jest dużo humoru, czy to wyśmiewania pewnych przywar poszczególnych postaci, czy ich stylu bycia, czy przekomarzania się bohaterów. Mamy tu również pewien element dramatu, związany z historią rodziny Tao i jej surowym liderem.

Rysunki jak zwykle doskonale oddają te poszczególne wymienione wyżej elementy ósmego tomu Króla Szamanów. Wiemy kiedy autor puszcza do nas oczko, a kiedy robi się naprawdę poważnie. Ciekawie prezentują się tez nowi bohaterowie. Ci bardziej humorystyczni jak Mnich Brothers, czy przerażający, mocno działający na wyobraźnię swoją posturą i potęgą En Tao. A poznając rodzinę Tao wchodzimy w klimaty chińskie, co dostrzegamy przy okazji architektury budynków, czy wyglądu strojów.

Król Szamanów

Podsumujmy

To kolejny tom tej mangi, po którego błyskawicznym przeczytaniu, bo czyta się to szybko i świetnie – chcemy więcej. To wciągająca historia pełna przygody, tajemnic i super mocy. Cieszy fakt, że jeden z moich ulubieńców, Ren Tao śladem Vegety przechodzi pewną przemianę i z pewnością jakoś dołączy do paczki Yoh. Cały czas coś się tutaj zmienia, zaskakuje nas, oczarowuje. Niech ta przygoda się nie kończy.

Ocena: 8/10

Leave a Reply

%d bloggers like this: