Fani Spider-Mana przeżywają obecnie tłuste lata. Filmy, seriale, animacje, pajęczy bohater jest wszędzie, a jego przygody są tak ekscytujące jak moglibyśmy sobie tego życzyć. Motyw multiwersum otworzył nowe możliwości dla twórców, którzy popularnego bohatera komiksów Marvela mogą nam dziś w przeróżnych, stylowych wydaniach. Właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia w serialu Spider-Noir.
Produkcja powstała nieprzypadkowo. Dzięki ogromnej popularności filmu Spider-Man: Uniwersum i jego kontynuacji, część widzów wręcz oszalała na punkcie różnych wariantów głównego bohatera, które w nich zadebiutowały. W ich gronie znalazł się Spider-Man Noir, czy może raczej po prostu The Spider, pochodzący z lat 30. XX wieku alternatywnej rzeczywistości. Przechodząc do sedna, w końcu ktoś wpadł na pomysł, że spokojnie można by opowiedzieć o poszczególnych wersjach osobne historie i tak doszliśmy do premiery serialu Spider-Noir.
Akcja naszego serialu toczy się w 1933 roku w Nowym Jorku w czasach Wielkiego Kryzysu i prohibicji. Główny bohater, Ben Reilly (Nicolas Cage), to podstarzały, nieco zgorzkniały prywatny detektyw, który jeszcze kilka lat temu był bohaterem znanym jako The Spider. Porzucił jednak tę drogę po tragicznej śmierci narzeczonej, Ruby Williams. W serialu przyjmuje sprawę, która wplątuje go w mafijne interesy, walkę z przestępcami obdarzonymi supermocami i sprowadza na niego demony przeszłości.
Na przestrzeni ośmiu odcinków czeka was tutaj sporo akcji, humoru, ale przede wszystkim genialna kreacja Nicolasa Cage’a! Kradnie show w dosłownie każdej scenie. Tylko czekamy, co tym razem powie i jak się zachowa. Jego postać zdecydowanie zapada w pamięć i mamy w niej zarówno stonowanego i dramatycznego Cage’a jak i totalnie szalonego, nieprzewidywalnego i przerysowanego. Co jednak najważniejsze, obie te twarze działają doskonale, składając się na pełną, fantastyczną całość.

Rolę Cage’a ciężko opisywać słowami. Trzeba ją po prostu zobaczyć, a w tym miejscu dodam, że choć twierdzi on, że składa się na nią 70% Humphreya Bogarta i 30% Bugs Bunny, to tak naprawdę składa się na nią 100% Nicolasa Cage. Kreacja jest świetna, ale ma pewien minus. W pewnym stopniu przyćmiewa pozostałych aktorów i aktorki. To na niego czekamy, gdy inni dostają w końcu głos. Zdecydowana większość z nich wypada jednak bardzo dobrze, zwłaszcza Brendan Gleeson jako Finbar „Finn” Byrne, czyli mafioso Silvermane, główny antagonista, a także niezwykle teatralny Andrew Lewis Caldwell jako Dirk Leyden, obdarzony elektrycznymi mocami Megawatt.
Spider-Noir świetnie wykorzystuje motyw czarno-białych produkcji, choć serial dostępny jest również w wersji kolorowej. Ja zdecydowanie polecam jednak tą pierwszą, która wzmacnia klimat historii, świetnie pasując do tych czasów, no i tytułowego bohatera. Zresztą, kamera często gra cieniem, mamy kontrasty i miasto nocą. Ten styl nadaje historii i bohaterom nuty tajemnicy. Twórcy postarali się by jednocześnie oddać hołd klasykom kina noir z jego charakterystycznymi elementami i stworzyć historię związaną z superbohaterskimi korzeniami Spider-Mana.

Jeśli chodzi o fabułę, to Spider-Noir nie jest raczej skomplikowaną historią. Nie ma w niej za to zbędnych dłużyzn, a akcja została dobrze wywarzona z ekspozycją świata i postaci oraz rozwojem głównych wątków. Dobrze łączą się za sobą przestępczy świat, motyw nadprzyrodzonych mocy, śledztwo Bena i fragmenty jego przeszłości, które mają tu istotne znaczenie. Choć obyło się tutaj bez spektakularnych niespodzianek i ma się wrażenie, że serial stać na jeszcze więcej, ten 1. sezon stanowi kompletną całość, która sprawiła mi nie lada frajdę.
Serial zdecydowanie spełnił moje oczekiwania. W jeden dzień przyswoiłem całą historię i jedyne, co mi pozostało, to zobaczyć go w kolorowym wydaniu. Spider-Noir ma klimat, świetnego Nicolasa Cage’a, barwnych bohaterów i przemyślaną historię. Dostarcza rozrywki na każdym polu i to liczy się tutaj najbardziej. Zabrakło mi jedynie jakiegoś większego wątku przewodniego, który mógłby złożyć się na szerszą historię, jeśli powstałaby kontynuacja. Twórcy mogli jednak nie myśleć zawczasu o 2. sezonie i dlatego i skupili się na „tu i teraz”. Poza tym, po prostu CZAD!
Ocena: 7,5/10
Zdjęcia: Amazon Prime Video
