Nie będę ukrywał, że filmy i seriale ze zwierzętami w roli głównej zawsze były bliskie mojemu sercu. Od Wszystkie psy idą do nieba, przez Tajne akta psiej agencji, aż po Beethovena. Oryginalne historie ze zwierzęcymi bohaterami zawsze wpadały mi w oko i rzadko kiedy mnie zawodziły. Niedawno, postanowiłem się przekonać, czy podobnie będzie w przypadku filmu Sprawiedliwość owiec.
Kyle Balda wyreżyserował film na podstawie powieści Leonie Swann pod tym samym tytułem. Opowiada on historię pasterza, George’a Hardy’ego, który ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Wiemy, że był skonfliktowany z niektórymi mieszkańcami urokliwego Denbrook. Przede wszystkim dbał jednak o swoje stado owiec, karmiąc je, lecząc, a nawet czytając kryminały. Jak wkrótce się przekonujemy, zwierzęta te mają łeb nie od parady i postanawiają odkryć, kto stoi za śmiercią ich ukochanego opiekuna. Są bowiem przekonane, że miało miejsce morderstwo.
Sprawiedliwość owiec, to zabawne, pełne ciepła i humoru, ale także mrocznych momentów i głębokich refleksji, kino familijne. To doskonała propozycja dla całej rodziny, gdyż stanowi nie tylko rozrywkę, lecz również mądrą lekcję dla najmłodszych widzów. Traktuje bowiem o śmierci, żegnaniu się z najbliższymi oraz o tym jak ważna jest pamięć o nich. Dzieci, prędzej czy później, będą musiały taką lekcję w życiu odebrać, a według mnie adaptacja powieści niemieckiej autorki nadaje się do jej przekazania idealnie.
Jako, że oglądałem film w wersji z polskim dubbingiem, nie mogę w pełni wypowiedzieć się na temat gry aktorskiej. Dotyczy to zwłaszcza owiec, które rozmawiają między sobą w zrozumiałym dla nas, widzów języku, a części z nich głosu użyczają gwiazdy takie jak Bryan Cranston, Julia Louis-Dreyfus, Patrick Stewart, czy Chris O’Dowd. Mogę jednak stwierdzić, bez cienia wątpliwości, że polska obsada głosowa spisała się naprawdę naturalnie i po prostu wyśmienicie. W przypadku tej wersji, usłyszycie Zbigniewa Konopkę, Kamila Kulę, Lidię Sadową, Ignacego Lissa, czy Marka Barbasiewicza.

Jednym z najjaśniejszych punktów fabuły filmu jest fakt, że nasze owce, spisują się lepiej w rozwiązywaniu kryminalnej zagadki od fajtłapowatego policjanta, Tima Derry’ego (w tej roli idealnie obsadzony Nicholas Braun). Muszą wręcz podsuwać mu podpowiedzi, co często jest źródłem przezabawnych żartów i gagów. Podobnie zresztą jak próby zbliżenia się zwierzęcych bohaterów do świata ludzi, z którym nie miały do czynienia poza swoim pastwiskiem. Humor stoi na dobrym poziomie, a śmiać się będą zarówno dzieciaki jak i rodzice. Nie brakuje jednak też momentów wzruszających, trzymających w napięciu, czy nawet przerażających. Sprawiedliwość owiec bardzo fajnie stopniuje nam emocje, w taki sposób, że nie nudzimy się przez cały seans.
Owce wypadają świetnie i reszta obsady również. Historia niesie ze sobą mądre przesłanie na temat żałoby, pamięci i tolerancji. Film ogląda się wyjątkowo przyjemnie. Czy ma zatem jakieś mankamenty? Początkowo fabuła rozwija się powoli, może nawet trochę usypiająco. Dopiero po morderstwie akcja znacznie przyspiesza. Owce wyglądają przyzwoicie, choć w ich przypadku CGI nie powaliło mnie na kolana. To jednak wystarczy w przypadku produkcji familijnej. Choć finał był dla mnie nieprzewidywalny, nie mogłem umknąć wrażeniu, że to prosta fabuła. Nie pierwszy raz za pomocą zwierząt, łatwiej jest przekazać na wielkim ekranie emocje. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z sympatycznymi owcami.

Sprawiedliwość owiec to tytuł bardziej dla rodziny, niż widza szukającego ambitnej zagadki kryminalnej. Dobrze zrealizowany i zagrany, ale nie możemy nazywać go arcydziełem. Poza tym, nic złego o filmie powiedzieć nie mogę. Bawiłem się dobrze, a teraz mam nadzieję, że jak najszybciej zobaczę film w oryginalnej wersji językowej.
Ocena: 7/10
Zdjęcia: Amazon MGM Studios
