Adou tom 2 – recenzja mangi

Są takie tytuły, w które nie musimy się długo wgryzać, by docenić ich jakość. Szybko orientujemy się, że mamy do czynienia z historią oryginalną, szczególną. Po prostu taką, którą trzeba śledzić. Pewne skojarzenia z klasykami pojawiają się naturalnie i jedynie jako komplement. Te słowa mogą zabrzmieć znajomo, gdyż tak opisałem pierwszy tom mangi Adou. Teraz postanowiłem sprawdzić, czy jej kontynuacja utrzyma te pozytywne wrażenia.

Po burzliwym finale pierwszego tomu, historia nie zwalnia tempa ani na chwilę. Eight i Riko Saeki cudem uszli z życiem z gigantycznej obławy. Dziewczyna zostaje ciężko ranna, a widok jej ciała budzi w chłopcu potworną, niekontrolowaną moc. Do akcji wkracza też Renji. Tak, ten sam narwany, psychopatyczny nastolatek z nadprzyrodzonymi zdolnościami, którego poznaliśmy wcześniej. Konfrontacja chłopców kończy się nieoczekiwanym zwrotem akcji. Bohaterowie zawierają tymczasowy sojusz, który napędza fabułę tej części mangi.

Drugi tom to z jednej strony ścigani bohaterowie, a z drugiej ścigająca ich grupa kolejnych dzieciaków z mocami, którzy dają nam pewien wgląd w pochodzenie nadprzyrodzonych umiejętności, genezę eksperymentów oraz ich cel. Poruszamy się po mrocznej stronie miasta, którą przedstawia nam cwaniak i drobny oszust, Gero, który zamierza wykorzystać chłopaków do zarobku i spłacenia długów. Wątki zgrabnie się ze sobą przeplatają. Odkrywamy kolejne tajemnice, jesteśmy trzymani w napięciu, a walkom nie brakuje brutalności. Nadal mamy świetny klimat, który możecie pamiętać z poprzedniej części.

Fabuła pozostaje świetnie skonstruowana. Tempo jest dynamiczne, niemal nie zwalnia, co sprawia, że czyta się błyskawicznie – adrenalina i nieustanne zagrożenie trzymają w napięciu. Jednocześnie autor nie gna na złamanie karku: pojawiają się momenty na bliższe poznanie bohaterów i rozbudowę świata. Dowiadujemy się więcej o tajnej organizacji, która praktycznie w biały dzień dopuszcza się aktów przypominających ataki terrorystyczne, a nikt nie reaguje. Renji okazuje się nie być tak jednowymiarowy jak początkowo mi się wydawało. Jest nawet mroczniej niż w pierwszym tomie!

Drugi tom Adou nie zawiódł mnie także pod względem wizualnym. Ilustracje nadal biją życiem – pełne detali, charakterystyczne, przywodzące na myśl mangi lat 90. Ponownie łatwo jest nam wczuć się w ten klimat spomiędzy thrillera i sci-fi. Sceny akcji są widowiskowe, pełne rozmachu i zniszczeń na wielką skalę – ulice nocnego miasta znów stają się areną chaosu. Do tego dochodzą elementy tzw. body horroru i surowa, wręcz niepokojąca estetyka mocy (roślinne tendencje Eighta, nieokiełznane odruchy Renjiego), które dodają całości wspomnianego wcześniej mrocznego klimatu.

Świetne jest zakończenie drugiego tomu, który kończy się w najbardziej ekscytującym momencie i chciałoby się od razu przeczytać dalszy ciąg historii. Cały czas ma się wrażenie, że jest jeszcze coś bardzo ważnego, co autor mangi ma nam do zdradzenia i to utrzymuje nas w napięciu i zachęca do dalszej lektury. Ta mieszanka sci-fi, horroru i thrillera mocno zapada w pamięć i trzyma wysoki poziom, dostarczając kawał porządnej rozrywki. Myślę, że zarówno dla koneserów gatunku jak i nowych czytelników.

Ocena: 7,5/10

Leave a Reply