He-Man i Władcy wszechświata tom 1: Miecz skaz – recenzja komiksu

2026 rok wielu z nas przypomniał o klasyku jakim jest He-Man, a to za sprawą kinowego widowiska. Abstrahując od jego jakości i finansowych wyników, rozbudził zainteresowanie bohaterem i światem Eternii. Film to jednak nie jedyna historia z mocarnym wojownikiem jaką przyszło nam poznać w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Zadebiutował również komiks, He-Man i Władcy wszechświata, którego pierwszy tom, zatytułowany Miecz skaz właśnie trafił do Polski.

Komiks autorstwa duetu Tim Seeley (scenariusz)-Freddie E. Williams II (rysunki) zabiera nas do Eternii. Tutaj spotykamy ukształtowaną już galerię bohaterów i złoczyńców, których możemy kojarzyć z filmów i seriali. Z pozoru mamy do czynienia z kolejnym złowieszczym planem Szkieletora, który wykorzystując swoich popleczników chce przejąć władzę nad planetą i pozbyć się He-Mana. Jednakże, pojawienie się tajemniczego miecza może wywrócić panujący układ sił do góry nogami. Czy Książe Adam będzie w stanie wyjść zwycięsko ze starcia z mocą równą jego własnej? Właśnie taką historię proponują nam tutaj wspomniani twórcy, szukając odpowiedzi na powyższe pytanie.

Zaczyna się typowo dla świata He-Mana, tzn. jest kolorowo i zabawnie, a źli dostają bęcki od napakowanego do granic możliwości bohatera. Jednocześnie, nie jest to wszystko ani zbyt kiczowate, ani zbyt dramatyczne. Komiks utrzymuje równowagę w narracji, choć z czasem jest tutaj jednak więcej powagi, niż charakterystycznego dla tego uniwersum poczucia humoru. No, ale w końcu stawka jest naprawdę wysoka, jak przekonujemy się wraz z rozwojem fabuły, i nawet Adam może mieć ogromne problemy by wyjść z konfrontacji zwycięsko. Mnie ten klimat, bardziej dla dojrzałych czytelników niż dla dzieci, wyjątkowo przypadł do gustu i dokładnie tego zabrakło mi w filmie z 2026 roku.

Historia wciąga, bardzo szybko przechodząc do akcji, której w całym komiksie jest co nie miara. Co ważne, w tym tomie zostały wyłożone pewne podstawy tego świata. Jeśli zatem dopiero zaczynacie swoją przygodę z He-Manem, to nie będziecie czuć się całkowicie zagubieni. Twórcy dobrze uchwycili cechy charakterystyczne głównych bohaterów, na czym nie ucierpiało szybkie tempo narracji. A trzeba przyznać, że dzieje się, oj dzieje, a do tego postaci jest mnóstwo, choć część z nich ma niewielką rolę. Lektura się nie dłuży, a tajemnicza tytułowego miecza skutecznie podtrzymuje naszą ciekawość i świetnie wplata się między starcia dobra ze złem.

No, a jak to wszystko wygląda? Jeśli chodzi o ilustracje, He-Man i Władcy wszechświata prezentuje się barwnie i dynamicznie. Stylistyka fantasy została tutaj idealnie uchwycona przez Freddiego E. Williamsa II. Od bohaterów bije życie i siła. Wieloma fragmentami adrenalina wręcz wylewa się z kolejnych stron komiksu, zwłaszcza, gdy do akcji wkracza He-Man i jego Kot bojowy. Ruchy postaci wyglądają bajecznie, tak samo zresztą jak mimika ich twarzy, czy chodzi o radość, złość, czy żal. Nie potrzeba nam wiele, by za sprawą rysunków poczuć się jak w Eternii.

Pierwszy tom przede wszystkim skupia się na postaci księcia Adama/He-Mana. Bardzo spodobał mi się fakt, że gość, który zawsze wygrywa ze swoim wrogiem, kwestionuje swoją wielką moc i odczuwa związane z nią brzemię. Tutaj z pomocą przychodzi Duncan, który fajnie sprawdza się jako mentor i doradca głównego bohatera. Ten wątek dominuje przez cały tom i choć w międzyczasie widzimy takie postaci jak Szkieletor, Teela, Evil-Lyn, Czarodziejka, Orko, Bestia, czy Triklops, to w zasadzie nie mają oni tutaj miejsca na rozwój. Służą bardziej do popchnięcia fabuły do przodu, czy udziału w scenach akcji. Zaliczyłbym to na drobny, ale jednak minus komiksu.

Dużym plusem komiksu jest dla mnie zgłębienie przeszłości tego świata, którą obserwujemy za sprawą Orko i Czarodziejki, a ta przeszłość fajnie zostaje powiązana z teraźniejszością bohaterów. Tym bardziej, że początkowo, pomysł na kolejny Miecz Mocy wydał mi się być niezbyt oryginalny. No i nasuwa pytanie, dlaczego dopiero teraz zostaje odnaleziony i nikt o nim wcześniej nie wiedział, choć jest tak potężny, że Szkieletor zmusza He-Mana do odwrotu? Częściowo otrzymujemy odpowiedzi na te pytania, ale nie są one w pełni satysfakcjonujące. Prehistoria Eternii daje też możliwość zaprezentowania nowych bohaterów lub zdecydowanie mniej znanych, choć ponownie zaznaczę, że komiks nie zagłębia się zbytnio w ich sylwetki.

Podsumowując, pierwszy tom komiksu He-Man i Władcy wszechświata: Miecz skaz stanowi solidny wstęp do większej, wymykającej się z konwencji tego uniwersum historii. Autorzy świetnie balansują między charakterystycznymi dla niej akcją i humorem, a elementami dramatu i tajemnicy, rozwijając postać głównego bohatera. Jak dla mnie, nie sposób się tutaj nudzić i od razu po lekturze chce się wrócić do tego świata i poznać dalszy ciąg historii.

Ocena: 7,5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania komiksu chciałbym podziękować wydawnictwu NAGLE!

We własny egzemplarz komiksu możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://www.naglecomics.pl/he-man-i-wladcy-wszechswiata-tom-1-miecz-skaz/3-232-206

Leave a Reply