Do czego zdolny jest człowiek? O granicach ludzkich możliwości opowiadano już nieraz, korzystając ze skrajnych przykładów. Kolejną stylową opowieścią, dotykającą tego tematu, jest komiks autorstwa duetu JG Jones-Phil Bram, zatytułowany W proch się obrócisz. Zapraszam w podróż do piekła na Ziemi, o którym sam Bóg zapomniał.
Akcja komiksu zabiera nas do 1935 roku. Znajdujemy się w stanie Oklahoma. Konkretnie w podupadającym miasteczku, o jakże kontrastującej z jego obecną sytuacją nazwie, New Hope. Nawiedzane przez niszczycielskie burze pyłowe powoli staje się miejscem, z którego niemal każdy chciałby uciec w poszukiwaniu lepszego życia. Taki zamiar ma pewna rodzina, która jednak zostaje powstrzymana przez żywioł. Dochodzi do tragedii i jej członkowie zostają znalezieni martwi. Tylko, czy ich śmierć była dziełem przypadku? Tego dowiadujemy się z dalszej lektury W proch się obrócisz.

Szeryf Meadows, popijający by odsunąć od siebie demony przeszłości za wszelką cenę chce rozwikłać sprawę śmierci rodziny, wierząc, że za wszystkim stoi morderca. Przebywająca chwilowo w mieście fotoreporterka, Sarah, bardzo mocno angażuje się w jego śledztwo, choć mężczyzna stara się nie wikłać jej w sprawę, która może sprowadzić na miasteczko kolejne morderstwa. Chaos unosi się nad Oklahomą, poznajemy kolejne postaci i razem z wyżej wymienioną dwójką staramy się odkryć, kto za tym wszystkim stoi.
W proch się obrócisz to stylowa historia. Od razu w oczy rzucają nam się charakterystyczne ilustracje, niemal fotograficzne, ale utrzymane w jednakowej kolorystyce, która pasuje do piaskowego krajobrazu. Zauważymy również klimat takich old-schoolowych detektywistycznych historii. Zresztą, z początku komiks ma trochę taki „vibe” 1. sezonu antologii Detektyw. Co więcej, historia zaczyna się powoli, ale to tempo dobrze tutaj pasuje, gdy podążamy od jednego tropu do następnego, starając się znaleźć mordercę. Niestety, im jednak bliżej finału, tym robi się gorzej.

Największy problem jaki widzę z tym tytułem jest taki, że na wstępie ma on pewien określony kierunek fabularny, w którym podąża, by pod sam koniec wszystko przerodziło się w chaos. Jakby ktoś kazał twórcom szybko zakończyć fabułę, albo po prostu zabrakło im pomysłu na logiczny, ekscytujący i intrygujący finał. Dochodząc do tego momentu w historii, zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę to nie żałuję postaci, które zginęły, bo nie zostały one nawet specjalnie rozwinięte i nie zapadły mi w pamięć, co uczyniło zakończenie jeszcze słabszym w moich oczach.
Komiks W proch się obrócisz miał potencjał na fajne połączenie westernu i thrillera. Zaczyna się naprawdę filmowo, kadry wydają się być przemyślane, a pełne realizmu ilustracje, pozwalające poczuć, że New Hope naprawdę jest miejscem, o którym sam Bóg zapomniał, wyjątkowo mi się spodobały. Niestety, scenariusz nie dowiózł tego do końca. Nawet tożsamość mordercy nie powaliła mnie na kolana. Gdyby było to pierwszy tom większej serii, pewnie dałoby się jakoś to wszystko uzasadnić i poprawić w dalszej części, ale tutaj jej nie będzie. Dlatego sama historia mnie zawiodła, ale może zrobią kiedyś z tego film, czy miniserial i wezmą to pod uwagę? Byłbym jak najbardziej za.

Ocena: 6/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania komiksu chciałbym podziękować wydawnictwu NAGLE!
We własny egzemplarz komiksu możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://www.naglecomics.pl/w-proch-sie-obrocisz/3-232-210

