Reiwa no Dara-san – recenzja anime

Wielu osobom Japonia kojarzy się z charakterystycznymi historiami grozy. Demony i klątwy wplatają się tam często we współczesne czasy w niezwykle stylowy, a nieraz także oryginalny sposób. Jak to jednak Japończycy mają do siebie, potrafią elementy horroru połączyć z innymi gatunkami, tworząc niezwykły kontrast i zaskakując widza, czy czytelnika. Z takim przypadkiem spotkałem się w anime Reiwa no Dara-san.

Niedawno zakończone anime, będące adaptacją mangi pod tym samym tytułem, zabiera nas do małej, japońskiej miejscowości u podnóża gór. W ich zachodniej części znajduje się chram poświęcony przerażającemu, owianemu legendami bytowi zwanemu Yamatagi-Madara. Wiadomo, że większość mieszkańców nie wierzy w jego istnienie, ale że mamy do czynienia z fikcyjną historią, okazuje się, że nic bardziej mylnego. Uważane za pół-węża, pół-człowieka bóstwo nieszczęść i klątw istnieje, a każdy, kto wstąpi na jego teren ma zostać przeklęty. No i oczywiście znajdują się dzieciaki, które tam wchodzą.

Hinata i Kaoru Misogiya to nietypowe rodzeństwo, których rodzina od pokoleń zajmuje się chramem owego bóstwa. Gdy ich dziadek w burzliwą noc nie wraca z gór, postanawiają złamać zakaz i udać się na przeklęty teren, gdzie spotykają ów straszliwego boga! I w tym miejscu zarysowuje się największy zwrot akcji w serialu, bo dzieciaki są Darą (bo tak ją nazywają) zafascynowane, wcale się nie boją i zaprzyjaźniają się z nią! Zresztą, okazuje się, że przerażające historie na jej temat były przesadzone, choć jest w nich ziarnko prawdy.

W anime przeplatają się humorystyczne, codzienne przygody nietypowej trójki z mrocznymi wątkami w poważnym tonie dotyczącymi przeszłości Dary-san i tego jak stała się nadprzyrodzoną istotą. I tak, z jednej strony, Dara poznaje życie rodzeństwa we współczesnych czasach, od ich szkoły, przez codzienność, aż po zainteresowania. W niektóre daje się wciągnąć zdecydowanie bardziej, choćby uczestnicząc w grach, czy festiwalach, a w innych mniej. Z drugiej strony, rozwija się wątek przeszłości tytułowej bohaterki. Poznajemy jej prawdziwą tożsamość i naprawdę przejmujący los jaki ją spotkał i jakiego nikt by chyba nikomu nie życzył. Pomiędzy tymi wątkami znajduje się też miejsce na wytłumaczenia dotyczące różnego rodzaju klątw, czy yokaiów, które również pojawiają się w serialu.

Reiwa no Dara-san to świetna mieszanka humoru i grozy. W tym pierwszym elemencie duży udział ma barwna trójka głównych bohaterów. Hinata sprawia wrażenie odważnego chłopaka. Ubiera się nawet w luźny sposób. Tylko, że okazuje się być dziewczyną. Z kolei Kaoru z wielkimi, błękitnymi oczami i długimi blond włosami jest z kolei chłopcem, choć początkowo sprawia zupełnie inne wrażenie. Z czasem dostrzegamy nie tylko jego energiczność i przebojowość, ale choćby również talent do rysowania i duże zainteresowanie obfitymi kształtami pewnych kobiecych części ciała. No i między rodzeństwem mamy Darę, trochę zagubioną w nowożytności, ale pewną siebie, będącą w stanie nieraz nas zaskoczyć. Szczególnie, gdy widzimy ją po raz pierwszy.

W trakcie 13. odcinków trójka zabiera widza w przeróżne przygody. Zazwyczaj Dara próbuje w nich dostosować się do wymagań XXI wieku, tonując często wybuchowe charaktery rodzeństwa i ich szalone pomysły. Mimo aury jaka towarzyszy głównej bohaterce, wykorzystuje swoje moce w dobrym celu, wspierając Hinatę i Kaoru w ich przedsięwzięciach. No, a tym kolorowym i zabawnym perypetiom towarzyszą kolejne fragmenty przeszłości bóstwa. Te dwie części serialu bardzo fajnie się ze sobą komponują, angażując nas w równym stopniu.

Wspomniany przeze mnie kontrast działa bardzo fajnie za sprawą humoru i bohaterów. Jak z kolei ma się rzecz ze stroną wizualną serialu? Jak dla mnie naprawdę przyzwoicie, dobrze oddając zarówno komediową jak i horrorową część historii. Buduje charakterystyczny klimat, chociaż nie jest to styl, nad którym większość widzów będzie się rozpływać. Studio Asahi Production wykonało kawał dobrej roboty i nie ma po prostu się do czego przyczepić pod tym względem. No i co jeszcze ważne, ogromne piersi głównej bohaterki nie są cenzurowane i są jednym z istotnych punktów historii.

A co z minusami? Nie da się ukryć, że bohaterowie czasami tyle gadają, że brakuje miejsca na oddech dla widza i momentami ciężko nadążyć za wszystkimi żartami i wątkami. Niektórym nie spodoba się z kolei fakt, że Hinata jest bardzo chłopięca w swoim zachowaniu, a jej brat Kaoru ma mocne cechy tzw. femboya. Ja z tym żadnego problemu nie mam, a poza tym ich charakter i zachowanie nie ma większego wpływu na rozwój fabuły, a jedynie na humor, który akurat do mnie trafia. Pewnym minusem może być także fakt, że we współczesnej linii czasu, nie ma wyraźnie zarysowanego głównego wątku, który idealnie podsumowywałby sezon w finale.

Jak dla mnie Reiwa no Dara-san to jedno z pozytywnych zaskoczeń letniego sezonu. Naprawdę żałuję, że to tylko 13. odcinków, aczkolwiek mangowy pierwowzór wciąż jest wydawany, więc być może w przyszłości doczekamy się 2. sezonu. Trzeba wierzyć, bo to wciągająca, pomysłowa, stylowa i zabawna historia. Dała mi wielką frajdę, choć niekoniecznie trafi do wszystkich widzów.

Ocena: 7,5/10

Leave a Reply