Chainsmoker Cat sezon 1. – recenzja anime

Są takie seriale, które sprawiają, że łatwo się od nich uzależnić. Co zabawne, w moim przypadku jedna z takich produkcji ma w swoim centrum uzależnienie. Nie jest to jednak w żadnym razie dramat, lecz pełna absurdalnego humoru, jadąca po bandzie i nie oszczędzająca niczego, ani nikogo komedia. Oto najbardziej wciągające anima w 2026 roku – Chainsmoker Cat.

Przez lata oglądania anime przyzwyczaiłem się, że Japończycy potrafią zaserwować nam sprośne i absurdalne poczucie humoru, jakiego nie doświadczymy w żadnym innym miejscu na świecie. Na myśl przychodzą takie tytuły jak Gintama, czy Bobobo-bo Bo-bobo, ale jest ich znacznie więcej. Różnią się głównie natężeniem owego poczucia humoru. Jest ono jednak widoczne w wielu japońskich produkcjach. Jedną z najnowszych z nich jest właśnie Chainsmoker Cat.

Bibury Animation Studios zaprasza nas w odjechaną podróż przez życie Yaniko „Yani” Satō. W animacji trafiamy do świata, w którym ludzie żyją u boku zwierzo-ludzi. W serialu widzimy jednak jedynie pół-ludzi, pół-koty. No i jedną z przedstawicielek tej rasy jest wspomniana wyżej Yani, i już pierwsze pięć minut tej historii da wam do zrozumienia z jak szaloną, a wręcz porąbaną komedią mamy tutaj do czynienia. Bohaterka, którą za chwilę bliżej poznamy, wylewa na głowę właściciela budynku, w którym mieszka, zawartość słoika z petami i „wywarem” z tytoniu. Wściekły właściciel leci na górę, wparowuje do jej pokoju i widzi ją przebierającą się i półnagą. Równie błyskawicznie wychodzi, wraca do siebie by się „uspokoić”, a to uspokojenie polega na szalonej… masturbacji. I tak to się właśnie zaczyna.

No, dobrze. Myślę, że przytoczony wyżej opis dał wam już do zrozumienia, że w serialu może wydarzyć się dosłownie wszystko, ale o czym tak właściwie opowiada? Zgodnie z tytułem, nasza bohaterka jest nałogową palaczką. Tylko, że nie tylko wypala jedną fajkę za drugą i po prostu nie może się od tej czynności oderwać. Żyje w totalnym chlewie, rzadko się myje, przez potrzebę palenia nie potrafi utrzymać żadnej pracy, a papierosy to jej całe życie. Ten pierwszy odcinek ma być dla niego przełomem, gdy twierdzi, że musi w końcu rzucić palenie. Kolejne odcinki przedstawiają nam szalone perypetie Yani i jej przyjaciółek, a bohaterka niby próbuje rzucić, ale tak naprawdę, to wcale tego nie chce.

Problemy finansowe napędzają start historii. W końcu poszukiwanie niedopalonych papierosów i żebranie od innych nie wystarczy, by zaspokoić tytoniowe potrzeby Yani. Wkrótce poznajemy kolejne, niewiele mniej zakręcone, przyjaciółki głównej bohaterki, oferujące jej różnego rodzaju wsparcie, rady, ale przede wszystkich, mogące dać jej fajki. I nagle okazuje się, że jedna z niej ma problemy z alkoholem (Aruneko), inna z dopalaczami i dawaniem sobie w żyłę (Yakuneko), ekscentryczna streamerka, która twierdzi, że nie musi oddawać moczu (Hamaneko). Jest też siostra bohaterki, Imoko, chyba jedyna normalna i trzeźwo myśląca postać w serialu, która próbuje sprowadzać Yani na ziemię oraz wspomniany przeze mnie właściciel budynku, który próbuje poradzić sobie z wybrykami głównej bohaterki, skrywa fetysz wobec pół-ludzi, pół-kotek. Mamy jeszcze kilka innych postaci, ale widać już, że ta galeria jest niezwykle barwna i już „na papierze” stanowi źródło zakręconego poczucia humoru.

Wraz z rozwojem fabuły, serial staje się bardziej historią o całej grupie kompletnie nieprzystosowanych do normalnego życia postaci. W centrum pozostaje jednak uzależniona od fajek, wymyślająca kolejne sposoby na ich zdobycie, znalezienie, itp. Yani. Co najważniejsze, absurdalnych sytuacji mamy co nie miara. Siostra odwiedza bohaterkę w specjalnym kombinezonie, jakby była w skażonym miejscu. Yani przykleja na głowie właściciela budynku specjalne plastry nikotynowe, które okazują się niemal śmiertelne dla ludzi. Szczytem absurdu jest scena, w której bohaterka wstaje z toalety w trakcie „wizyty na dwójkę”, bo koniecznie musi jedocześnie palić. Gdy jednak odchodzi kilka metrów dalej, nie wytrzymuje ciśnienia i „balas” zwisa jej z tyłka, a jakby tego było mało, do jej mieszkania wchodzi akurat właściciel budynku. W każdym odcinku mamy takie szalone sceny, a całe anime działa niezwykle odprężająco i relaksująco, od palenia, przez puszczanie bąków, rzyganie, picie, aż po palenie.

Z początku może się wydawać, że będzie to serial, który obok komedii postawi na istotny społecznie wątek walki z uzależnieniem. Szybko okazuje się jednak, że to po prostu komedia. Pełna absurdu i zapadających w pamięć scen. Zapewne nie działałoby to na mnie i innych widzów tak dobrze, gdyby nie Yani, która nie jest specjalnie sympatyczna, do ideału jest jej bardzo daleko i nie zamierza się zmieniać. Jej lenistwo, uzależnienie, bałaganiarstwo i kompletny brak odpowiedzialności są bowiem jednocześnie źródłem najlepszych żartów. Trzeba jednak przyznać, że dorosła osoba, która nie potrafi ułożyć sobie życia, to coś, z czym wiele widzów może się utożsamić, choć ich codzienność nie jest tak absurdalna i groteskowa. Widać, że pod powierzchnią humoru kryje się jakaś głębia.

Co jeszcze istotne, anime wygląda po prostu świetnie. Zaczynając od oryginalnego intro, w którym bohaterowie, zwłaszcza Yani, odtwarzają fragmenty z wielu znanych filmów (m.in. Trainspotting, Blade Runner, Pulp Fiction, Joker, Breaking Bad, Chinatown i innych), a które chce się wkoło odtwarzać. Świetnie wprowadza nas w poszczególne odcinki, zapowiadając czyste szaleństwo. Świetny design postaci w połączeniu z często brudnym, brzydkim, zapuszczonym otoczeniem, z którego wręcz czujemy zapach unoszącego się dymu papierosowego działa świetnie i jeszcze bardziej pozwala wczuć nam się w absurdalną fabułę. Jeśli chodzi o totalny syf, to chyba nie ma większego dzieła sztuki od mieszkania Yani. Poza tym, ruchy ciała, mimika, tekstury, wszystkie te elementy są na bardzo dobrym poziomie, a najlepiej, co nie zaskoczy nikogo, wygląda samo palenie i wszystko, co z nim związane.

1. sezon to tylko 12. odcinków i jak dla mnie to jest jego jedyny minus. Oglądałem w tym roku kilka przezabawnych anime, ale to przy Chainsmoker Cat uśmiałem się jak nigdy! Od razu wpisuję ten tytuł na listę tegorocznych przebojów i z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji, gdyż mangowy pierwowzór ma jeszcze wiele historii do zaoferowania. Oczywiście, najmłodszych widzów trzymałbym z dala od tego serialu, ale myślę, że wielu dorosłych zdecydowanie się przy nim wyluzuje, choć pewnie nie zrezygnuje z palenia.

Ocena: 8/10

Leave a Reply