Sparks of Tomorrow – recenzja anime

Dla niektórych podążanie za swoimi marzeniami to rzecz oczywista. Bez względu na wszystko. Inni zwracają jednak uwagę na różne czynniki, które mogą mieć wpływ na realizację owych marzeń, nieraz mierząc zamiary na siły, a nawet poddając się. O pogoni za marzeniami i wyrzeczeniach z nią związanych w oryginalny sposób opowiada jedno z najnowszych anime Netflixa, zatytułowane Sparks of Tomorrow.

Z początku mogłoby się wydawać, że jest to historia o elektryczności i wynalazkach z nią związanych w alternatywnej wersji Japonii na początku XX wieku. Gdy jednak wgryziemy się w fabułę serialu, przekonamy się, że jest to opowieść o marzycielach i ich determinacji by urzeczywistnić swoje plany. Postęp technologiczny poszedł inną drogą. Zamiast elektryczności dominuje zaawansowana para, a miasto jest stale spowite dymem. Znalazł się jednak pewien ambitny nastolatek, który chce wprowadzić kraj w wiek elektryczności.

Głównym bohaterem serialu jest Kihachi Sakamoto. Młody wynalazca zainspirowany swoim starszym bratem, spisywał wyobrażone wynalazki w tajemniczym „Katalogu Elektrycznym XX wieku”. Po tym jak jego brat nie wrócił z wojny, stracił jednak wiarę we wspólne marzenie. Jednakże, spotkanie z Inako Momokawą, nieco niezdarną córką właściciela browaru, która skrywa własne marzenie, na zawsze odmieni losy dwójki.

Do serialu przyciągnął mnie pomysł alternatywnej Japonii i ery elektryczności w nieznanym nam dotąd wydaniu. Po obejrzeniu całości (13. odcinków) poczułem jednak, że możliwości jakie niesie ze sobą ta idea zostały wykorzystane w niewielkim stopniu. Jest tutaj wiele atrakcyjnych elementów, ale ten najważniejszy, czyli scenariusz, pełen jest chaosu, co najbardziej zaważyło na mojej ocenie tego anime.

Czym przejawia się ten chaos? historia jest nierówna. Występują też problemy z tempem akcji i częstym skakaniem między komedią a dramatem. Co więcej, niektóre wątki, a zwłaszcza motywy związane z konkretnymi wynalazkami zostały potraktowane jakby „po macoszemu”. Czasem miałem wrażenie, że twórcy sami nie wiedzą na czym mają się skupić. Czasem ciężko przez to skupić się na tym co najważniejsze w historii. To w sumie tylko tyle i aż tyle jeśli chodzi o problematyczne aspekty produkcji. Jak widzicie, nie da się ukryć, że dotykają one bardzo ważnego elementu tego obrazu.

Na szczęście, mamy tutaj wiele plusów, zaczynając od samego stylu animacji. Kyoto Animation spisało się doskonale. Obraz przypomina nieraz impresjonistyczne malunki, a my możemy poczuć jakbyśmy przenieśli się do jakiegoś snu. Do tego animacja jest lekka i płynna, a emocje wydobywające się z serc bohaterów szczere i dopracowane w największym stopniu. Trafiamy do innej rzeczywistości i jej cechy charakterystyczne zostały bardzo fajnie oddane.

Poza tym, wspomniana przeze mnie dwójka bohaterów wypada fantastycznie. Dynamika ich relacji jest źródłem zarówno najzabawniejszych scen w serialu jak i tych przepełnionych dramatyzmem i ambicją. Chemia między Kihachim i Inako jest dostrzegalna w każdej ich interakcji. To świetnie napisane i skrajnie różne postaci. Ten kontrast napędza zresztą fabułę animacji. Słabiej rzecz się ma z postaciami drugoplanowymi, które łatwo wypadają z głowy, ale na pochwałę zasługuje jeszcze antagonista, Yōsuke Mizoe. Dziedzic potężnej firmy parowej ma poślubić Inako, ale co ważniejsze, ma obsesję na punkcie Katalogu Elektrycznego i brata Kihachiego, a ta obsesja doprowadza go wręcz do szaleństwa, oddając zupełnie inne spojrzenie na pogoń za marzeniami.

Mimo niespójności scenariusza i skakania z wątku na wątek, spodobał mi się sposób w jaki anime opowiada o dążeniu do realizacji marzeń. Nie słodzi, ale mówi jak jest, podkreślając, że na naszej drodze może czekać nas mnóstwo przeszkód do pokonania. Naprawdę można zainspirować się energią i chęciami dwójki głównych bohaterów, a japońska alternatywa zaproponowana w produkcji przedstawia się pomysłowo i barwnie. Mimo wszystko, Sparks of Tomorrow pozostawił po sobie w moich oczach pozytywne wrażenie, choć uważam, że potencjał tej historii był ogromny i nie udało się go zrealizować.

Ocena: 6,5/10

Leave a Reply