Recenzja mangi „Starszy pan i kot” Tom 1

Wszyscy właściciele kotów wiedzą z jakimi przyjemnościami, a także uporczywościami wiąże się opieka nad tymi zwierzakami. Jako dumny posiadacz dwóch przedstawicieli tego gatunku doskonale rozumiem wady i zalety obcowania z kotami. Teraz wszyscy mogą doskonale zrozumieć uczucia kociarzy, a to za sprawą pierwszego tomu wydanej niedawno w Polsce mangi, pt. „Starszy pan i kot”.

Manga autorstwa Umi Sakurai z jednej strony opowiada historie tytułowego starszego pana. Jak dowiadujemy się wraz z rozwojem fabuły Kanda w póki co niewyjaśnionych okolicznościach stracił żonę. Gdy kobieta żyła opowiadała jednak często o chęci przygarnięcia kota i po jej śmierci główny bohater zdecydował się to zrobić. Z drugiej strony jest to opowieść o dojrzałym, grubaśnym, przez wielu uważanym za brzydkiego kocie, który stracił już nadzieję, że kiedykolwiek ktoś zapragnie się nim zaopiekować. Jak się okazuje, jego marzenie się spełnia, a los łączy ze sobą starszego pana i kota.

Na pierwszy tom mangi składają się 22 historyjki, które przedstawiają losy kota i jego nowego właściciela. Poszczególne rozdziały opowiadają o kolejnych krokach związanych z adoptowaniem kota, są pełne ciepła, humoru, a momentami również wzruszenia. Część miejsca poświęcono temu co powinien zaopatrzyć się właściciel kota, na co powinien się przygotować, a część zachowaniom zwierzaka, jego zwyczajom i jego charakterowi.

Posiadacze kotów doskonale zrozumieją historie o Fukumaru rozsypującym żwirek na wszystkie strony, olewającym wygodne siedzisko by zasiąść w pudełku, walczącym z instrumentem czy czekającym na wycieraczce na swojego pana. Autorka świetnie oddała uczucia towarzyszące przywiązywaniu się do kota, który dla wielu osób jest po prostu członkiem rodziny. Tak właśnie jest w przypadku Fukumaru i Kandy, których połączyła niezwykła więź.

To zabawne, ale czytając mangę utożsamiamy się zarówno z samotnym wdowcem, pragnącym zapełnić pustkę w swoim życiu jak i z kotem, który w końcu odnalazł kogoś, dla kogo warto żyć, budzić się codziennie, zasypiać w jego łóżku czy robić mu masaż łapkami. „Starszy pan i kot” to niezwykła, wiarygodna historia, która sprawi wielką przyjemność kociarzom, a na dodatek przekona do siebie najbardziej zagorzałych przeciwników kotów.

Jeśli chodzi o styl w jakim została narysowana manga, to japońskie słowo „kawaii” – śliczny, uroczy, sympatyczny – doskonale go opisuje. Autorka bardzo dba po szczegóły. Każdy włosek sierści Fukumaru, czy każda zmarszczka na obliczu Kandy zostały dokładnie narysowane. Umi Sakurai przede wszystkim jest mistrzynią w ukazywaniu prawdziwych uczuć kota i jego właściciela, które rysują się na ich twarzach.

Powtórzę to jeszcze raz. Manga jest piękna i tak realna, że naprawdę ciężko się od niej oderwać. Historia sama w sobie jest prosta i być może właśnie ta prostota czyni ją tak bliską mojemu sercu. „Starszy pan i kot” od wydawnictwa Waneko to dla mnie prawdziwe objawienie 2021 r., prawdziwy must-have na półce każdego szalejącego za mangą czytelnika.

Ocena: 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s